środa, 26 stycznia 2011

Popatrzeć się na ścianę...

Zainspirowany komentarzem Tomka do poprzedniego wpisu o tym, że czasem trzeba posiedzieć i "popatrzeć się na ścianę..." postanowiłem coś do tego dorzucić.

Dziś wpadłem na link do strony:

http://www.donothingfor2minutes.com/



Jej celem jest nakłonienie odwiedzającego do zatrzymania się i przez 2 minuty nie robienia przy komputerze zupełnie nic :)

Co ciekawe twórca strony twierdzi, że nie jest to takie łatwe bo średni czas spędzony na witrynie to 58 sekund!

Widać problemy ze zwolnieniem tempa ma więcej osób....

5 komentarzy:

  1. Ludzie ciągle za czymś gonią, a jednocześnie brak im cierpliwości. Nie chcą albo nie potrafią poświęcić tych 2 minut na bezczynne wpatrywanie się w ekran :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wytrzymałem, ale nie powiem, że ręka mi nie zadrżała jak zaczęło mi w tym czasie mrugać gg :)

    OdpowiedzUsuń
  3. No własnie, ze zwolnieniem tempa życia łączy się umiejętność koncentracji. Ja np. nie żyję szybko, mam czas na wiele przyjemności, ale mimo to ciężko mi się czasem skoncentrować na jednej czynności (może to być chociażby patrzenie w jeden punkt na ścianie).

    W ogóle niedawno trafiłam na taki cytat:
    "Jednym z najbardziej żenujących wyzwań naszych czasów jest przypomnienie sobie, jak się koncentrować. W minionej dekadzie nasza umiejętność skupienia się na czymś na dłużej została poddane niespotykanemu dotąd atakowi. Usiąść i czytać, nie ulegając pokusie sięgnięcia po jakieś urządzenie, stało się prawie niemożliwe."

    (z tego tekstu:
    http://miastoksiazek.blox.pl/2011/01/Slow-reading-czyli-czytanie-grubych-ksiazek-w.html )

    Tam jest taki cytat:

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też odczuwam potrzebę koncentracji. W Wawie tak jak napisałaś żyje się bardzo szybko. Czasem mam ochotę pojechać do Biłgoraja wziąć koc i wybrać się w odludne miejsce, na łąkę, do lasu, posiedzieć i po prostu posłuchać ciszy.

    Na marginesie na jesień byłem w Olsztynie i wcześnie rano nad jeziorami można doświadczyć tego samego. Podobało mi się.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja myślę, że nie tylko w Wawie, ale w ogóle w obecnym świecie, chociaż w mniejszych miastach jest łatwiej zwolnić. Chociażby przez to, że w nich jest więcej pustych przestrzeni, jest też bliżej do lasu, na łąkę, czy nad jezioro, gdzie czas jakoś wolniej płynie, jest niemal zupełnie cicho i można prawdziwie odpocząć, wyciszyć się.

    W sumie w Warszawie jest to też możliwe w jakimś stopniu, tylko trudniejsze. Nie da się ot tak uciec do lasu albo nad jezioro (też za tym tęsknię) - wszędzie jest dalej i więcej ludzi. Ale i tutaj lubię szukać mniej lub bardziej ustronnych parków albo chodzić nad Wisłę, byle bliżej przyrody.

    OdpowiedzUsuń