wtorek, 26 lipca 2011

To na pewno nie jest wolne tempo...

Od maja zaczął się szalony okres... pomysł na zmianę mieszkania, a wręcz miasta, załatwianie kredytu. W między czasie "awans" w pracy i związany z nim "kijek" - nowy, trudny i ogromny projekt tuż przed wdrożeniem i startem utrzymania. Pośpieszne rezygnowanie z zaplanowanych na początku roku wakacji i kombinowanie czegoś w zastępstwie. A do tego planowałem na ten rok malowanie mieszkania, szczególnie ze sąsiad z góry zmusił nas do przyśpieszenia remontu przez zalanie większości naszych sufitów i ścian.

Szaleństwo... To na pewno nie jest wolne tempo.

Próbujemy jednak z Domi uporządkować wszystko tak, żeby znaleźć czas na zmiany, do których dążymy: dbanie o kondycję, zdrowie i planowanie przyszłości. Najgorsze co może być to życie reaktywne, kiedy to inni sterują naszym losem.

3 komentarze:

  1. A gdzie się wybieracie (zmiana miasta), jeżeli można spytać?

    Czuwaj. :)

    Darek

    OdpowiedzUsuń
  2. Na razie niedaleko - Pruszków.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń