środa, 28 września 2011

Dostrzegać nowe rzeczy, w codzienności...

Czy macie czasem tak, że patrzycie na coś co widzicie codziennie i nagle PSTRYK i widzicie tam coś zupełnie nowego?! Chmura, powyginane pręty płotu, sęk na desce - to może być cokolwiek. Mi przypomniała o tym ostatnio Patrysia bawiąc się kasztanami.

Mówi się, że podróże kształcą, rozwijają. To samo można osiągnąć otwierając oczy, umysł i patrząc na otaczający nas świat.

 Słabe jest to, że takie przebłyski pojawiają się często na ulicy i jeszcze częściej są chwilę później zapominane. Ja dzięki powszechności smartfonów  staram się ostatnio robić mapy myśli w takich chwilach

Jak myślicie co to jest wg Patrysi?

wtorek, 27 września 2011

Cała Polska oszalała na punkcie wygranej w LOTTO

Nie ukrywam, że prawdopodobnie również bym zagrał, gdybym przechodził z gotówką obok kolektury...

...ALE NIE ZAGRAŁEM I BARDZO SIĘ Z TEGO CIESZĘ...


Najlepsza wygrana jaką możemy zdobyć znajduje się w naszych umysłach. Tylko my możemy zdecydować czy sięgniemy po tą nagrodę. Przecież takie sięganie wymaga wysiłku. Co z tego, że jeżeli dobrze wszystko dobrze zaplanujemy ryzyko się minimalizuje.

Łatwiej zapłacić kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt złotych za szansę wygrania równą jeden do kilkunastu milionów.

CZAS ROZRUSZAĆ UMYSŁ!

Z niecierpliwością czekam na Aulę Polską i planuję podyplomowe studia na SGH, aby uzupełnić braki w wykształceniu menadżerskim i biznesowym.

Domowe masło własnej roboty - domowa maślanka

Warto wiedzieć jak zrobić w domowych warunkach prawdziwe masło. Piszę prawdziwe bo te w sklepach niewiele mają z nim wspólnego.



Będąc ostatni raz w Biłgoraju brat wykombinował mi od kobiet z pobliskich wsi mleko i śmietanę prosto od krowy. Ponieważ nie używamy za dużo śmietany (zamiast tego korzystamy z jogurtu naturalnego) postanowiliśmy zrobić domowe masło. W dawnych czasach wykorzystywano do tego maselnice dziś najprostszym zamiennikiem tego urządzenia jest plastikowa butelka po napojach.



Nalałem więc słoik śmietany do butelki 1,5l (lepiej od razu podzielić 1l śmietany na 2 plastikowe butelki 1,5l - patrz niżej), zamknąłem ją i zacząłem machać :)




Po kilku minutach okazało się, że śmietana tak zmieniła swą konsystencję, że przestała się przemieszczać w butelce. Postanowiłem więc ją rozlać na dwie butelki plastikowe i kontynuowałem machanie. Po jakimś czasie zawartość butelek stała się bardzo gęsta. Nagle po jeszcze kilku machnięciach krem odkleił się od ścianek butelki i rozdzielił pięknie na gęste masło i rzadką maślankę. Jeszcze chwilkę kontynuowałem pracę po czym rozciąłem butelkę, zlałem maślankę, a miękkie masło wyłożyłem na talerz.



Analogicznie zrobiłem z drugą butelką. Prawdopodobnie przez to, że podział na dwie butelki zrobiłem w trakcie ubijania druga porcja wyszła mniej żółta.



Masło wstawiłem do lodówki, żeby stwardniało. Oczywiście nie obyło się bez drobnej degustacji.

Maślankę można wypić w takiej postaci jaką otrzymaliśmy lub np rozmieszać z odrobiną soku. My pewnie wymieszamy z sokiem malinowym, który ostatnio wyprodukowaliśmy w dużych ilościach.Maślanka bogata jest w lecytynę, białka i sole mineralne. Dzięki zawartości kwasu mlekowego wspomaga wydzielanie soków żołądkowych, pobudza i reguluje procesy trawienia i przede wszystkim posiada niewiele tłuszczu, który zostaje w maśle.



Masło to niemal sam tłuszcz, a przez to masa kalorii. Jednak robiąc je samodzielnie w domu trzeba się trochę "namachać" więc spalamy to co później dostarczy nam domowe masełko.

poniedziałek, 26 września 2011

Przepis na sukces?

Każdy pragnie gloryfikacji własnej zajebistości, każdy jest w czymś lepszy od innych. Wystarczy tylko znaleźć to coś i "przekuć na sukces".

Mam kilka kawałków, które potrafią zregenerować moją energię. Jednym z nich jest "Remember the Name" Fort Minor i słowa zawarte w refrenie. Ich ogólny sens dostosowany do moich przemyśleń przedstawiony jest na obrazku powyżej. 

To według mnie jedyny sposób/przepis na osiągnięcie sukcesu w tym co robimy. Jeżeli zabraknie, któregokolwiek z tych składników nigdy nie osiągniemy naszego celu. Czy potraficie je odnaleźć we własnej pracy? Spróbujcie to odnieść do kroków, które mają was doprowadzić do spełnienia aktualnych marzeń.

Kluczowe jest pragnienie gloryfikowania własnej zajebistości. Każdy z nas potrzebuje akceptacji, lubi być chwalony, każdy lubi, gdy jego praca jest doceniana, ma jakiś konkretny cel , z którego możemy być dumni. To nas motywuje do dalszego działania i stymuluje rozwój nasz i całego otaczającego nas świata.

Kasztany

Jest jesień, a więc czas kiedy spadają kasztany. Na blokowiskach takich jak nasze jest sporo amatorów tych jesiennych skarbów, ale dziś idąc do kościoła udało nam się znaleźć kilka sztuk.

Pati jest przeszczęśliwa bo "będzie robić kasztanowe ludki".

A ja zainspirowany sukcesami z piniami. Wsadziłem jednego kasztana do doniczki obok jakiegoś kwiatka.

Kiedyś może będziemy mieli miejsce, gdzie będziemy mogli posadzić takie "blokowiskowe" sadzonki.

niedziela, 25 września 2011

Gaszcz mysli...

Ostatnio cały czas muszę coś robić; mam nieodpartą potrzebę działania.

Stan mojego umysłu wygląda mniej więcej tak jak na obrazku.

Chyba potrzebuję rozwoju, a nie mam na razie takich możliwości więc... obserwuję i szukam.

Drewniany dom na wsi

Od dłuższego czasu mam potrzebę posiadania drewnianego domu na wsi. Pominę zalety oczywiste jak: czyste powietrze, cisza, spokój, zdrowe owoce i warzywa, ze znanego (własnego) źródła, ale jaki klimat i atmosfera  byłyby w takiej "chacie".


Niestety koszt budowy "nowego" domu drewnianego jest porównywalny z budową domu murowanego co ze względów ekonomicznych jest totalnie nieopłacalne (niższa wartość domu drewnianego przy wycenach itp).

Alternatywą jest np. przeniesienie i/lub wyremontowanie starego domu. Dużo jest ich szczególnie na Lubelszczyźnie.  Takie domy często można dostać za darmo lub po bardzo niskich kosztach. Postanowiłem zorientować się jakie byłyby koszty takiego przenoszenia w konkretnego wykonawcy (wg wpisów na forach w internecie samo przeniesienie to kilka/kilkanaście tysięcy złotych). Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Sporo czytałem o takich akcjach i w prasie i  internecie. Sporo jest dostępnych zdjęć z przeprowadzania tego typu renowacji. Wyniki niektórych są niesamowite i nakręcają, żeby zrobić to samemu. Ludzie twierdzą, że to ciężka praca, ale również wspaniała przygoda.

Przy okazji moje myśli powędrowały kawałek dalej i w głowie rodzi mi się pewien pomysł, który streściłbym w poniższych słowach:

"Cisza, spokój, zdrowie - smaki życia na wsi."

I na koniec cytacik, który ostatnio znalazła Domi:

"Kto mógł choć raz zakosztować wolnego ducha gór, ten nie może już poddać się wulgaryzmowi nizin." 
E.G. Lammer

sobota, 24 września 2011

Oglądanie się na innych


Pisałem już, że czytam/oglądam ostatnio książeczkę "Homo Creativus" Hugh MacLeod'a.Zawarte tam proste obrazki zainspirowały mnie do "twórczości" obrazkowej na wolnym tempie.

Oprócz humorystycznych, a zarazem inteligentnych obrazków znalazłem tam sporo stwierdzeń, które mają na celu wspomaganie naszego rozwoju i naszych działań.

Książka rozpoczyna się od stwierdzenia:

IGNORUJ WSZYSTKICH

Przy realizacji pomysłów jest to bardzo trudna rzecz bo wewnętrznie oczekujemy jakiejkolwiek akceptacji z zewnątrz  poparcia ze mamy rację, ze to co robimy ma sens.

Jednak z moich dotychczasowych doświadczeń wynika, że rodzina (z wyłączeniem Domi), przyjaciele i znajomi zazwyczaj szukają powodów dla których miałoby Ci się nie udać niż szans i pozytywnych aspektów Twojego pomysłu. To powoduje, że często porzucasz rzeczy, które mogły by się udać i nadałyby sens naszej kreatywności. W ten sposób zabijamy najważniejsze rzeczy w naszym życiu. Dobrze określa to cytat, który ostatnio umieściła Domi na ważnych słowach:

"Nie boję się śmierci, boję się być nikim." - Coco Chanel

czwartek, 22 września 2011

Homo Creativus - brzydka prawda i terapia wstrząsowa

Czytam ostatnio książeczkę "Homo Creativus" Hugh MacLeoda (gapingvoid.com). Książka ma charakter motywacyjny i pisana jest na wzór bloga z którego de facto się wywodzi.



Hugh zwraca uwagę na wiele spraw i często ma w tym rację (czy też może mieć rację). Czytanie jest bardzo przyjemnie szczególnie że dodatkiem są ciekawe obrazki.

Niektóre słowa/fakty zaburzają jednak mój wewnętrzny kodeks moralności i postępowania. Zdaję sobie sprawę, że gość ma rację, ale mam duże trudności z akceptacją tego (cóż promocja ma to na celu, że ma wpłynąć na człowieka).. Ogólnie książeczkę polecam do przeczytania czy też obejrzenia.




Prawda czasem jest bardzo brutalna, a świat wcale nie jest miłym miejscem.

W sferze zawodowej muszę "uszczelnić" swoje postrzeganie świata pod kątem zaufania wobec innych ludzi. Ostatnio trudno mi określić co jest prawdą, a co tylko grą.

Pinie przy kaktusie

Domi kiedyś wrzuciła przywiezione z Włoch nasionko sosny Pinii do doniczki obok kaktusa Patrycji i... ostatnio zauważyliśmy, że z ziemi wystaje coś zielonego. Okazało się, że to ta zapomniana pinia :)

Patrycja tak się ucieszyła, że aż wyrwała roślinkę z korzeniami :( Jej los jest praktycznie przesądzony, ale wciąż mamy nadzieję na odratowanie.

Postanowiliśmy przeprowadzić kolejną próbę wrzuciliśmy do ziemi kolejne nasionko i po kilku dniach pojawiło się nowe drzewko. Widocznie symbioza z kaktusem służy piniom :)




W celu zabezpieczenia się przed kolejnym "wypadkiem" z ręki Patrysi. Posadziliśmy resztę nasionek w dwóch małych doniczkach. Pati oczywiście bardzo pomagała. Na razie czekamy. Zobaczymy czy bez kaktusa też coś wyrośnie.

środa, 21 września 2011

Operacja: A.K.W.A.R.I.U.M.

Nie ma to jak pojechać do sklepu i wydać kupę kasy na akwarium...

Pojechaliśmy do Galerii Mokotów po buciki dla Gabi i wróciliśmy z... bucikami i wielkim 60l akwarium. Od poniedziałku urządzamy mieszkanko dla rybek i dziś w końcu wpuściliśmy kilka sztuk ku wielkiej radości naszych dziewczyn.

Podejrzewam, że czeka mnie:


 DUŻO DODATKOWEJ PRACY I JESZCZE WIĘCEJ WYDATKÓW - TO CHYBA JEST PRAKTYCZNA DEFINICJA HOBBY.

Jednak czego się nie robi dla dzieci. Ich mina gdy sypią rybkom pokarm:

BEZCENNE

Oto kilka fotek. Nie jestem zadowolony z przejrzystości wody, ale myślę, że to się jeszcze wyklaruje.




piątek, 16 września 2011

W falach czarnych oceanów

Długo miałem opory do zabrania się za cegły Dukaja, ale w końcu postanowiłem ugryźć "Czarne oceany" i jestem pod ogromnym wrażeniem. 

Czytałem opinie, że Dukaj ma niesamowitą wyobraźnię. Ja bym to nazwał bardziej niezwykłym talentem do obserwacji. Świat przedstawiony w "Czarnych oceanach" jest światem bardzo realistycznym i wyjątkowo prawdopodobnym. Patrząc co dzieje się w dzisiejszych czasach można dostrzec początki wojen ekonomicznych, a fakty dowodzące istnienia powiązań między myślami różnych ludzi dostrzegam sam.

Pominę już coraz szybszy rozwój świata i fakty dotyczące jednoczesnego powstawania identycznych odkryć, wynalazków. Bliższym dowodem jest zgodność myśli, i słów, które wyrażamy czasem z Domi.

Czy Dukaj jest prorokiem to się okaże. na pewno jest doskonałym obserwatorem.

Chyba jestem trochę zwolennikiem teorii spiskowych :)

Co do rozwoju i powstawania nowych pomysłów to podobne spostrzeżenia (coś na kształt wpływu myślni) widać na filmiku Stevena Johnsona.





Po tej lekturze może skuszę się na kolejne "cegły" Dukaja.

czwartek, 15 września 2011

Golonka pieczona w piwie

Golonka z pewnością nie zalicza się do zdrowych dań. Jest istną bombą kaloryczną, ale dla tego smaku warto czasem zgrzeszyć :) Najważniejsze w przygotowaniu golonki jest to, aby się nie śpieszyć. Mięso potrzebuje czasu, zarówno w czasie wchłaniania przypraw, jak i później podczas pieczenia.

Golonka pieczona w piwie:
2 golonki
masło (ewentualnie smalec)
0,5 litra piwa (użyłam Warki)
2 duże cebule
pół główki czosnku
sól
pieprz
słodka papryka
tymianek
liście laurowe
ziele angielskie
owoce jałowca


Golonki najpierw dokładnie myjemy, opalamy i zeskrobujemy resztki szczeciny, jeśli jakieś pozostały. Następnie znów dokładnie myjemy pod zimną wodą i zostawiamy do osuszenia. Tak przygotowane golonki nacinamy w kilku miejscach.

W miseczce mieszamy sól, pieprz, słodką paprykę i tymianek. Obieramy czosnek, ząbki dzielimy na kilka kawałków i obtaczamy je w przyprawach, po czym wkładamy je w nacięcia. Następnie obtaczamy całe golonki, wkładamy do blaszki (naczynia żaroodpornego) i przykrywamy.

Wstawiamy do lodówki na co najmniej 4 godziny.



Po tym czasie na patelni rozgrzewamy tłuszcz (ja użyłam masła, ale może być też smalec) i krótko smażymy z obu stron, aby lekko się zarumieniły.








Obsmażone golonki z powrotem przekładamy do blaszki.









Następnie zalewamy je piwem.











Na wierzchu układamy liście laurowe.









Dodajemy też ziele angielskie.











I owoce jałowca.









Cebule kroimy w grube plastry i obkładamy nimi golonki.




Całość przykrywamy i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni Celsjusza. Pieczemy około 2 godzin (może być dłużej lub krócej, w zależności od wielkości golonek).







W czasie pieczenia kilka razy należy polać golonki piwną zalewą, można je także odwrócić.

środa, 14 września 2011

Sos wiejski

Jakiś czas temu, zupełnie przypadkiem kupiliśmy książkę Hanny Szymanderskiej "Encyklopiedia polskiej sztuki kulinarnej." Ostatnio postanowiliśmy z niej skorzystać i porobić trochę przetworów na zimę. Nasz wybór padł między innymi na sos wiejski.

Sos wiejski - przepis na podwójną porcję:
4 kg pomidorów
8 papryk
5 marchewek
5 cebul
2 cytryny
2 pomarańcze
skórka otarta z cytryny i pomarańczy
2 szklanki cukru
2 szklanki białego wytrawnego wina
2 łyżeczki soli





Paprykę pokroić w paski, marchew i cebulę w krążki lub małe kawałeczki i wrzucić razem do dużego garnka.








Pomidory umyć, ponacinać i zalać wrzątkiem. Zostawić na kilka minut.








Następnie pomidory odcedzamy, obieramy ze skórki i kroimy w ćwiartki.








Pomidory dodajemy do papryki, marchwii i cebuli i dobrze rozprażamy.









Następnie wlewamy wino i gotujemy przez 40 minut.












W międzyczasie myjemy pomarańcze i ścieramy z nich skórkę.










To samo robimy z cytrynami.










Cytrusy dzielimy na kawałki i wrzucamy do ugotowanych warzyw (skórkę na razie zostawiamy!).




Wszystko miksujemy przy pomocy blendera i przecieramy przez sito (my użyliśmy durszlaka).










Do przetartej masy dodać skórkę otartą z cytrusów.










Dodać sól.








I na końcu cukier.


Wszystko gotować jeszcze przez 30 - 40 minut. Gorący sos przelać do słoików i zawekować.









Wyszły nam 3 duże słoiki. 

Kolor piękny, a smak bardzo ciekawy. 

Teraz przymierzamy się do zrobienia kolejnej porcji :)