sobota, 8 października 2011

Ból i zabawa - dwa tryby nauki

Ostatnio przeczytałem fajne stwierdzenie, którego ogólny przekaz brzmiał mniej więcej tak:

Istnieją tylko dwie drogi zdobywania wiedzy przez człowieka - droga bólu i wyrzeczeń oraz droga zabawy.



Coś w tym musi być. Tylko dlaczego zazwyczaj idziemy mniej przyjemną drogą bólu. Przyjrzyjmy się:

- Nauka w szkole jest drogą bólu. Większość nauczycieli siłowo próbuje wpakować w dzieci wiedzę. Siła ta wspierana jest presją otrzymania słabych ocen i wykluczenia społecznego. Nie krytykuję tego, ale to na pewno nie jest przyjemy sposób.
- Wiara w prawdziwość informacji umieszczanych w internecie. Jak często "nacinamy się" na słowa umieszczone w sieci. Wystarczy, że strona będzie ładnie i wiarygodnie wyglądać, a już jesteśmy gotowi wdrażać zawarte tam informację w życie i dawać jej twórcom to czego od nas potrzebują.
- Podchodzenie do rzeczy, które są ryzykowne, niebezpieczne, zakazane z myślą, że "mnie to przecież nie dotyczy" i odbierać naukę na własnej skórze. To bardzo duży worek do którego wrzuciłbym np. piractwo drogowe i powodowane przez to wypadki.

Przykładów można dawać w ilościach hurtowych. Dużo mniej jest przykładów nauki przez zabawę. Tylko niektórzy próbują tego dokonać, a Ci którzy spróbują często odnoszą ogromny sukces.

Świetnym przykładem jest gra Roberta Kiyosakiego "Cashflow". Uczy ona niezależności, bycia wilkiem, który decyduje o własnym losie.

Inny przykład to popularna ostatnio strona http://zaszybko.pl/. Twórca w zabawny sposób uczy nas, że nie powinniśmy być łatwowierni, że powinniśmy sprawdzać regulaminy serwisów internetowych z których korzystamy.

Bardzo mi się podoba jak w maksymalnie prosty sposób zwraca się uwagę na różnego typu rzeczy, które są dla nas czymś zwyczajnym i nie zdajemy sobie nawet sprawy z ich istnienia czy niebezpieczeństw, które ze sobą niosą. Ikoną tu jest wg mnie http://www.donothingfor2minutes.com/.

Przy okazji wpadłem chyba na niezły pomysł na akcję zwracającą uwagę na problem, który również występuje nagminnie w internecie... Zobaczymy czy zechce mi się go zrealizować.

Wracając do tematu. Ja osobiście wolę uczyć się poprzez zabawę i będę się starał jak najczęściej zastępować potencjalną (w przyszłości?) naukę przez ból proaktywną nauką przez zabawę.

Swoją drogą takie coś to pomysł na niezły biznes - "Nauka przez zabawę".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz