niedziela, 27 listopada 2011

Szczęk szabli w metrze, dziegieć, smolarstwo, brzozowy dzień...

Na porządku dziennym jest widok człowieka czytającego książki w trakcie podróży metrem. Ja jako zapalony miłośnik literatury też tak czasem robię. Nie lubię jednak czytać w metrze na stojąco, a w godzinach szczytu niestety zdarza się, że nie upoluję miejsca siedzącego (nawet wsiadając na drugiej stacji od początku trasy pociągu).


Domi jednak ostatnio zakupiła trylogię Sienkiewicza w wersji audio. Na próbę wgrałem mp3 z pierwszym tomem "Ogniem i mieczem" na swojego IPoda (gadżeciarstwo? :P). Jest to super rozwiązanie w przypadku "oblężenia" metra :) Książka jest super. Opisy czasów szlacheckich są świetne. Życie ówczesnych ludzi opisane jest bardzo obrazowo.

Na marginesie. Śmieszne jest to, że nie czytało się Sienkiewicza w szkole, a wraca się do tego w wieku 30 lat.

W audiobooku często wspominana jest tajemnicza substancja zwana dziegciem (dziegieciem?). W książce opisywane jest, że ma nieprzyjemny zapach, ale służy jako środek do zachowania higieny, środek do odstraszania komarów czy "oleum" na rany zadane w bitwie.

Postanowiłem sprawdzić co to jest. Okazuje się, że produkcją tej substancji zajmowali się smolarze. Wytwarzali ją z drewna/kory brzozowej (lub bukowej) w smolarniach wykopanych w ziemi i uszczelnionych mchem, darniami i gliną. Co do wykorzystania dziegciu w sytuacjach opisywanych w "Ogniem i mieczem" to za odstraszanie komarów zapewne odpowiada charakterystyczny zapach,a za pozostałe sposoby użycia właściwości antyseptyczne i bakteriobójcze substancji. Nie wiem czy chciałbym leczyć się dziegciem, ale z chęcią zobaczyłbym jak wygląda, jak pachnie i najlepiej jak się go wytwarza.

Z tego co przed chwilą sprawdziłem na allegro można dostać dziegieć bukowy. Może kiedyś się skuszę.

Podobno w ramach utrzymywania tradycji dziegieć wytwarza się jeszcze w południowo-wschodniej Polsce, a więc prawdopodobnie w moich rodzimych stronach (Roztocze, Puszcza Solska). Może kiedyś uda mi się załapać na tego typu akcję szczególnie, że w internecie są jakieś informacje na ten temat.

Myślałem, że jakieś ciekawostki o smolarzach znajdę w książce "Ginące zawody w Polsce", którą jakiś czas temu kupiliśmy. Niestety, mimo opisu bardzo wielu zawodów i przede wszystkim bardzo interesujących fotografii,  o smolarstwie nie ma tam żadnych informacji. Samą książeczkę niemniej polecam.



Wczoraj ogólnie mieliśmy jakiś brzozowy dzień. Zanim pogrzebałem trochę w poszukiwaniu informacji o dziegciu w dzień na zakupach kupiliśmy "na próbę" soki brzozowe. Zobaczymy co z tym da się zrobić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz