wtorek, 10 stycznia 2012

Brak prawdziwej zimy i walka z wszechogarniającą szarością

Pogoda ostatnio nas nie rozpieszcza. Zamiast zimy mamy jesienną szarugę i deszcz. Nasze dziewczynki z utęsknieniem czekają na śnieg - na sanki, lepienie bałwana i robienie aniołków na śniegu.


Ja też mam dość patrzenia na świat, który ostatnio przybiera wyłącznie odcienie szarości. Patrząc za okno widzę wielkie, szare, brudne miasto, w którym aż nie chce się być. 




Dlatego dziś obudziłam się z mocnym postanowieniem zwalczenia depresyjnego nastroju. Na początek udało mi się roztoczyć po domu zapach świeżych razowych bułeczek, który od razu poprawia humor. Następnym razem zrobię fotorelację z pieczenia i wrzucę na nie przepis.


Potem zanurzyłam się w cudowny, kolorowy świat potraw i upatrzyłam sobie kilka do wypróbowania w najbliższym czasie. A to moje najnowsze kulinarne nabytki:


Ale moim najlepszym, niezawodnym sposobem na poczucie choć odrobiny ciepła i słońca są zdjęcia z wakacji :)

Triest
Grado

Na południu Polski podobno spadł śnieg. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że wkrótce szarość zamieni się w biel. Zapewne wtedy zaczną się ogólne narzekania - że zimno, że ślisko, że ciągle sypie. Ale co tam. Prawdziwa zima musi być! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz