czwartek, 2 lutego 2012

Musisz zacząć, żeby zostać wielkim

"Chcę do jednego miejsca na ziemi, gdzie problemy przestają mieć znaczenie..."

Czy macie takie miejsca, w których czujecie, że możecie wszystko? Czy są miejsca, w których czujecie się wyjątkowo kreatywni? Wyciszacie się i do głowy wpadają wam wyjątkowe pomysły?

Ja kiedyś miałem takie miejsca, z dala od hałasu i tłoku. Pozwalały się odprężyć i cieszyć daną chwilą, teraźniejszością.



Teraz wszystko toczy się szybciej, otacza mnie ciągły pośpiech, rywalizacja, trzeba być czujnym bo nie wiadomo, z której strony i kiedy "otrzyma się strzała" między oczy. Czasem jednak zdarza mi się znaleźć takie miejsca (i chwile nawet) mimo otaczającej cywilizacji.

Najczęściej jest to metro lub kościół. Odłączam się od cywilizacyjnej sieci i pozwalam swoim myślom swobodnie płynąć. Wpadam wtedy na pomysły, które wydają się być rozwiązaniem wielu problemów otaczającego mnie świata. Staram się je notować , bo myśli są bardzo ulotne i za tydzień wszystko może ulecieć.

Jednak oprócz pomysłu, konieczne jest jeszcze działanie, a z tym jest już gorzej.

Dziś usłyszałem fajne stwierdzenie:

"Nie musisz być wielki, żeby zacząć. Musisz jednak zacząć, żeby zostać wielkim"

Coś w tym musi być. Najtrudniejszy jest przecież zawsze krok, najtrudniej jest pokonać barierę, którą sami sobie postawiliśmy.

1 komentarz:

  1. "Aby móc rozprostować skrzydła, samemu trzeba się przebić przez kokon własnej niemocy."

    OdpowiedzUsuń