sobota, 4 lutego 2012

Kwestia nastawienia - lubię mróz, lubię upał

Za oknami mróz. Bardzo lubię mróz, z resztą tak samo lubię deszcz, śnieg i bezchmurne, słoneczne niebo, które w lecie przynosi upały. Zmiany te przełamują naszą codzienną rutynę i zawsze się cieszę gdy następują.

Z drugiej strony słuchając otaczających ludzi słyszę: jest za zimno, jest za gorąco, jest za mokro, jest za sucho, nie ma śniegu, kiedy ten śnieg zniknie itd. Czy to oznacza, że zawsze jest źle?. Wystarczyłoby zmienić spojrzenie i stwierdzić, że zawsze jest wspaniale, że nadeszło to na co czekałem, mogę robić to co w innym przypadku jest niemożliwe.


Co do mrozów, znów przypomina mi się stary drewniany dom, w którym mieszkałem w dzieciństwie. Na zimę w tym domu zakładane były tzw. okna dubeltowe. W lecie w domu były zewnętrzne okna z pojedynczą szybą, a na zimę dodatkowe, wewnętrzne, zaś miedzy nimi na parapecie układana była wata. Takie rozwiązanie było bardzo niewygodne, ale na takich oknach można było zobaczyć coś czego dziś już praktycznie nie widuję.

W zimie na zewnętrznej warstwie okien można było podziwiać piękne, baśniowe kwiaty namalowane na szybie przez mróz. Wzory żyły, zmieniały się i w każdej chwili były unikalne. Jak kiedyś to jeszcze zobaczę koniecznie będę musiał pokazać to moim dziewczynom.

Ps. Od mrozów rozładował mi się akumulator - Super! Nie stracę czasu i pieniędzy na zakupach w hipermarkecie, zużyjemy to co mamy w domu, mała dietka nikomu jeszcze nie zaszkodziła :) Pewnie pozytywów danej sytuacji znalazłbym jeszcze trochę...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz