niedziela, 27 maja 2012

Myśli w formie motyli. Barwa i swoboda.

Pisałem dziś o zakładkach w formie map myśli, które przybierają kształt motyli. Nasunęło mi to refleksję, że własnie takie powinny być nasze myśli:

Myśli powinny być barwne, swobodne i uskrzydlone, powinny utwierdzać nas w przekonaniu, że to co robimy ma sens. Tylko wtedy będziemy czuli się dobrze w otaczającej nas rzeczywistości. 

Na pewno każdy z nas miał  głowę pełną właśnie takich myśli-motyli. Uczucie to powoduje, ze jesteśmy pewni, iż wszystko dookoła nam sprzyja, że wszystko na pewno nam się uda i to co robimy ma jakiś cel i czyni na wielkimi i wyjątkowymi. Wystarczy wykonać jeden mały krok, odważyć się i sięgnąć po sukces.


Ważne jest zatem, aby jak najczęściej znajdować się w takim stanie, patrzeć na świat pozytywnie i pozwolić by nasze myśli ulatywały na bezkresne błękitne oceany nieodkrytych jeszcze możliwości.

Ponieważ wziąłem się ostatnio za czytanie biografii Jobsa zacytuje tu jego słowa:

"(...) co jest naprawdę ważne: nie robienie pieniędzy, lecz tworzenie wielkich rzeczy i wytężanie wszystkich sił, by umieścić je w strumieniu historii i ludzkiej świadomości"

Zakładki jak motyle - mapy myśli

Dużo czytam i często trafiam na fragmenty, do których chciałbym wrócić w późniejszym czasie. Często jest to cytat lub myśl, które pobudzają mnie do działania i które później rozwijam tutaj na "Wolnym tempie".

Ponieważ nie lubię niszczyć książek poprzez zakreślanie flamastrem/ołowkiem interesujących mnie fragmentów i nie lubię przyklejania jakichkolwiek innych zakładek szukałem wygodnego sposobu do uzyskania tego samego rezultatu

Z pomocą przyszła mi rewolucja technologiczna, smartfony i mapy myśli, które od dłuższego czasu wykorzystuje do systematyzacji moich przemyśleń i pomysłów zarówno w pracy jak i w domu. 

Gdy zaczynam czytać książkę tworzę mapę myśli o nazwie zgodnej/związanej z tytułem tej książki. Później gdy trafie na ciekawy fragment biorę telefon, który zawsze jest pod ręką (chyba większość z nas tak ma) i dodaje gałązkę z namiarem na ten kawałek tekstu. Wpis przybiera następującą formę:

A B - C, gdzie:
A-numer strony
B - numer linii, w której fragment się rozpoczyna
C - numer linii, w której fragment się kończy

Przykładowo:

15 12 - 14 

Oznacza, że fragment znajduje się na stronie 15 w wierszach od 12 do 14 licząc od góry. Gdy fragment jest bliższy jest końcowi strony wiersze liczę od dołu oznaczając je minusem np. 23 -3 - -1. Gdy tekst rozbity jest na dwie strony w jednym wpisie dodaje dwa znaczniki np. 45 -3 - -1 46 1 - 5. Proste i wygodne.

Co ciekawe mapy myśli zazwyczaj przybierają formę motyli, a takie z "zakładkami" z książek wyglądają niezwykle okazale.



Ps. Jeżeli ktoś jest zainteresowany oprogramowaniem wspierającym mapy myśli  to na telefony z androidem polecam aplikacje MindJet, a na komputery Freemind.



czwartek, 24 maja 2012

Włoska pizza - przepis

Jakiś czas temu kupiłam książkę Cristiny Bottari "MammaMia. Prawdziwa kuchnia włoska". I jak już pisałam na Po prostu książki, poza pięknym wyglądem książka zawiera rewelacyjne przepisy. 

Długo szukaliśmy receptury na pizzę idealną. Przez długi czas robiliśmy wspaniałą pizzę na cieście razowym, ale było to dalekie od prawdziwych włoskich smaków. Gdy zobaczyliśmy zdjęcie przy przepisie w "MammaMia" stwierdziliśmy, że to może być strzał w dziesiątkę. I rzeczywiście, po małej modyfikacji pizza bardzo przypomina te, które jedliśmy we Włoszech.



Moja modyfikacja polega na dodaniu do ciasta nie tylko mąki pszennej, ale również kukurydzianej. Dlaczego? Otóż we Włoszech ciasto, z którego wyrabia się pizze miało zawsze lekko żółtawy kolor. Doszłam więc do wniosku, że prawdopodobnie jest to wpływ dodania mąki kukurydzianej. W dodatku jakiś czas później odkryłam, że specjalne włoskie mąki do wypieku pizzy to właśnie mieszanki mąki pszennej i kukurydzianej.


Włoska pizza:
2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki kukurydzianej
12 g świeżych drożdży
200 ml wody
1 łyżeczka cukru
szczypta soli
3 łyżki oliwy z oliwek


Szklanką odmierzamy odpowiednią ilość mąki.



Drożdże kruszymy, wrzucamy do szklanki, dodajemy łyżeczkę cukru (używamy brązowego).


 

Dodajemy odrobinę wody i mieszamy.


Następnie składniki  na ciasto należy wymieszać. My dla wygody korzystamy z robota kuchennego. Wrzucamy mąkę, dodajemy rozpuszczone drożdże i resztę wody.


Następnie dodajemy 3 łyżki oliwy.


I wyrabiamy jednolite ciasto. Można oczywiście zagnieść je ręcznie. Wyrobione ciasto przekładamy do miski, przykrywamy i odstawiamy na mniej więcej 2 godziny. Jeśli jest ciepło, ciasto może wyrosnąć szybciej. Ostatecznie powinno podwoić objętość.


Taka ilość ciasta wystarcza na dwie blachy do pizzy o średnicy 32 cm. Zatem ciasto dzielimy na pół i rozkładamy na blachach.


Do blendera wrzucamy kilka obranych ze skórki pomidorów, ząbki czosnku, bazylię i szczyptę soli. Wszystko razem miksujemy i mamy pyszny pomidorowy sos...


...którym smarujemy przygotowane ciasto.


Na wierzch wrzucamy ulubione dodatki. Trzeba uważać, żeby nie było ich zbyt dużo lub żeby nie były zbyt grubo ułożone. Pizze z mniejszą ilością składników lepiej się pieką. U nas akurat zagościł wędzony kurczak, pieczarki i czarne oliwki.


Na koniec układamy plasterki mozzarelli i posypujemy startym żółtym serem. Wierzch można posypać oregano.


Pizzę pieczemy w temperaturze 220 stopni Celsjusza przez około 15 minut.



poniedziałek, 21 maja 2012

Siła przyciągania dobra i zła


Stwierdziłem ostatnio, że ludzi można podzielić na dwie grupy względem nastepującego kryterium.

Ci, który zaliczają się do pierwszej grupy wiedzą, że:

Rzeczy naprawdę ważne przychodzą zawsze wtedy, kiedy tego potrzebujemy. Wszystko układa się tak jak ułożyć się powinno w najlepszy dla nas sposób. Tym ludziom zawsze wszystko się udaje. Są zwycięzcami, których podziwiamy i nienawidzimy. Są tymi, których chcemy naśladować i którymi gardzimy.

Ci drudzy:

Uważają, że świat jest przeciwko nim, że każdy chce ich wykorzystać, że nigdy nic im się nie udaje, że nie warto próbować. I faktycznie są tymi, którym nic się nie udaje i których inni ludzie wykorzystują.Zazwyczaj są cieniami, które  nie chcą życia przeżyć tylko je dożyć.

Wydaje mi się, że sposób w jaki o sobie myślimy determinuje nasze sukcesy i porażki. Dobre myślenie sprowadza do nas dobre rzeczy. Złe myślenie ściąga na nas złe rzeczy.

czwartek, 10 maja 2012

Słoik z kamieniami. Wykorzystywanie małych zmian.


Na początek historyjka. W czasie jednego z seminariów dotyczących zarządzania własnym czasem wykładowca posłużył się ciekawym rekwizytem w celu zademonstrowania jednej z fundamentalnych zasad. Postawił przed słuchaczami szklany słoik i zapytał czy jest on pusty. Ponieważ tak właśnie było wszyscy potwierdzili ten fakt.

Po chwili wykładowca wyciągnął worek z którego wysypał do słoika kilka kamieni, aż sięgnęły krawędzi słoika. I wtedy zapytał czy zdaniem słuchaczy słoik jest już pełny. Ponownie usłyszał potwierdzenie.

Wtedy wyciągnął spod stołu kolejny worek i wysypał z niego do słoika żwiru. Po czym ponownie zapytał czy słoik jest już pełny. Znów usłyszał potwierdzenie, ale wiele osób miało teraz mniej pewne miny.

Zaś wykładowca powtórzył całą operację. Sięgnął pod biurko i wyciągnął z niego worek z piaskiem i dosypał do słoika trochę żółtych ziaren. Tym razem słoik był naprawdę wypełniony po brzegi, ale na pytanie wykładowcy tylko kilka osób potwierdziło całkowite napełnienie naczynia.

Wtedy wykładowca zapytał czego dowodzi to doświadczenie? Jeden ze słuchaczy stwierdził, że nie ważne jak bardzo ma się zapełniony terminarz zawsze znajdzie się czas na dodatkowe zadania. Wykładowca zamyślił się i odpowiedział, że większość ludzi tak własnie myśli, ale doświadczenie to pokazuje przede wszystkim, że jak nie zaczniemy od "grubych", dużych i istotnych spraw drobne i nieistotne sprawy nie pozwolą nam osiągnąć zamierzonego celu i pomieścić wszystkiego w naszym "słoiku".

Prawdopodobnie na koniec wykładowca wyciągnął jeszcze spod stołu butelkę piwa i stwierdził żartobliwie:

Nie ważne jak wypełniony masz swój terminarz - zawsze znajdzie się czas na piwo :)


Pamiętacie teorię zbitej szyby i jej wpływ na przestepczość w NY?
Poziom przestepczosci w NY był bardzo wysoki. Bardzo poważne przestępstwa stanowią niewielki procent całości przestępstw co każdy z nas może zaobserwować. Stanowczo więcej jest np. kradzieży i bójek niż np. zabójstw.

 Dopóki policjanci skupiali sie na zwalczaniu poważnych przestepstw przymykając oko na drobne wykroczenia nie byli w stanie realnie ograniczyć przestępczości, a wręcz obserwowali jej systematyczny wzrost. Dopiero po zastosowaniu w praktyce teorii zbitej szyby, a więc reagowaniu nawet na najdrobniejsze przestępstwa, okazało się, że "tamowane" są zarówno drobne wykroczenia, jak i te bardzo poważne.

Przekładając to na podłoże otaczających nas zmian, dostosowywania się do nich i wykorzystywania do realizacji własnych celów:

Jeżeli będziemy ignorowali małe zmiany, nie będziemy się do nich dostosowywać i wykorzystywać ich potencjału w chwili, gdy te zmiany urosną do większych rozmiarów nie będziemy w stanie sobie z nimi dać rady, co spowoduje złamanie naszego ducha i uwstecznienie naszego rozwoju.

W pracy zawodowej już wielokrotnie widziałem u ludzi takie załamanie ducha. Zazwyczaj kończyło się to przyjęciem postawy obronnej po tytułem: "Dajcie mi łopatę, pokażcie, gdzie kopać i będę kopał". Nie trzeba dodawać, że postawa szkodzi wszystkim dookoła.

Dostrzegajmy więc małe zmiany, wykorzystujmy je i zdobywajmy dzięki nim przewagę.

środa, 9 maja 2012

Jak ważne jest to kiedy się urodziłeś?

Ciekawostka: 50% zawodowych piłkarzy urodziło się w styczniu, lutym albo w marcu.Ciekawa prawidłowość? Wiadomo, że sportowcy zaczynają trenować już od najmłodszych lat. Drużyny w szkole zazwyczaj złożone są z dzieciaków z jednego rocznika. Jednak w tak młodym wieku jest znaczna różnica między chłopakiem urodzonym w styczniu danego roku, a tym urodzonym np. w grudniu. Te kilka miesięcy powoduje, że "starsi" chłopcy są silniejsi, szybsi, bardziej wytrzymali i co za tym idzie częściej wybierani do głównej drużyny przez trenera. Jak myślicie jak długo grudniowe chłopaki będą mieli ochotę "grzać ławę"? Zniechęcenie, niedocenianie robi swoje.


Myślę, że takie dysproporcje można w jakimś stopniu zaobserwować również w zawodach wymagających dużego zaangażowania umysłowego.

W kontekście tego to, co nazywamy talentem może być bardzo przeceniane.

W najbliższych latach już sześciolatki będą musiały iść do szkoły. Słychać wiele głosów za tym, że to za wcześnie.W pierwszych latach życia kilka miesięcy stanowi dla dziecka ogromną przepaść w zakresie rozwoju zarówno fizycznego jak i psychicznego. Wcześniejsze wysyłanie dzieci do szkoły może tylko pogłębić tą przepaść, ale przecież to nie jest ważne. Ważne jest żeby tacy młodzi Polacy jak najszybciej poszli do pracy, zaczęli płacić podatki, ZUS itp. Nie jest istotne, że zostaniemy narodem bezrozumnych roboli, ważne, że politycy będą mieli SWOJĄ kasę w budżecie.

Ciekawe jak wyglądałby świat, gdyby rok szkolny rozpoczynał się co 6 miesięcy?

Różności i krowy

Jestem w trakcie "bardzo długiego" majowego weekendu. Tradycyjnie staraliśmy się go wykorzystać na jakieś wycieczki. Zazwyczaj w czasie takich wypraw dostawałem zastrzyk dodatkowej energii, ale jakoś tym razem działa to nieco słabiej. Mam na szczęście jeszcze kilka dni wolnego i może coś się jeszcze zmieni.

W tym roku podczas wycieczek (a zrobiliśmy już ponad 3000km) zwracałem uwagę na zdobnictwo ludowe. Wcześniej traktowaliśmy to trochę po "macoszemu", a okazuje się, że z tym tematem w różnych regionach wiążą się różne ciekawe historie i zwyczaje. Szczególnie mile zaskoczył mnie pobyt w Guciowie. Do tej pory odnosiłem wrażenie, że jest to kolejna restauracja umiejscowiona w tradycyjnej chłopskiej chacie. Okazało się, że można tam też co nieco obejrzeć i przede wszystkim wysłuchać wspaniałych opowieści (trafił nam się świetny, rozgadany przewodnik).

Mieliśmy też okazję pokazać maluchom krowy. Co ciekawe wcale nie jest łatwo dziś spotkać je pasące się na łące. Wspominając o krowach to dowiedziałem się ostatnio, że są one w dużej mierze odpowiedzialne za efekt cieplarniany.

Krowy, owce i inne przeżuwacze w najróżniejszy sposób wydzielają ze swojego ciała (oddech, bekanie, gazy, łajno) metan, który ma 25 razy silniejsze działanie jako gaz cieplarniany niż dwutlenek węgla. Dodatkowo przeżuwacze produkują o 50% gazów cieplarnianych więcej niż cały sektor transportowy(patrz Superfreakonomia)!!! Gdy więc kupujemy mięso w sklepie, zjadamy hamburgery, lody, jogurty czy pijemy mleko przyczyniamy się do ocieplenia klimatu.

Ciekawe z drugiej strony czy nie dałoby się wykorzystać tego metanu jako alternatywy dla obecnie wykorzystywanych paliw kopalnych.

Skoro już skierowałem temat na ekologię to fajnie byłoby, aby osoby, które korzystają z samochodu pośrednio lub bezpośrednio sadziły corocznie odpowiednią ilość drzew w celu neutralizacji wydzielanego przez siebie dwutlenku węgla.