niedziela, 29 lipca 2012

Sok truskawkowy. Etykiety.

Niedawno pisałem o soku truskawkowym z sokownika. Standardowo do tego typu wyrobów przygotowywałem etykietki.



Dziś króciutko zamieszczam zdjęcia jak prezentują się one na słoikach ze wspomnianym sokiem i dodaje szablon do druku.






wtorek, 24 lipca 2012

Konfitura truskawkowa z rumem - przepis, etykiety

W tym roku robimy sporo przetworów. Poszukując przepisów trafiłam na bardzo ciekawą konfiturę truskawkową z rumem. Ogólna receptura pochodzi z książki "Spiżarniane przetwory" Eleonory Trojan, zmieniłam proporcje truskawek i cukru.


Składniki:
2,5 kg truskawek
2 kg cukru
spirytus (wódka)
rum


Truskawki myjemy, odcinamy szypułki i kroimy na mniejsze części. W dużym garnku układamy warstwami: truskawki, cukier i skrapiamy spirytusem (wódką). Następnie garnek przykrywamy i odstawiamy na kilkanaście godzin.


Po tym czasie smażymy truskawki na wolnym ogniu przez 4 kolejne dni, dopóki masa nie zgęstnieje. Ważne, aby podczas smażenia nie mieszać owoców, tylko delikatnie potrząsać rondlem.


Gdy sok odparuje, gęstą masę przekładamy do wyparzonych słoiczków. Do każdego wlewamy na wierzch łyżeczkę rumu i zamykamy.


Słoiki pasteryzujemy przez 30 minut, a następnie możemy nakleić na nie etykietki.




poniedziałek, 16 lipca 2012

Szklane piłeczki. Równowaga. Rzeczy najważniejsze.

Dziś usłyszałem fajne porównanie. Otóż nasze życie jest jak żonglowanie pięcioma piłeczkami. Jedna ma na sobie napis rodzina, druga - przyjaciele, trzecia - zdrowie, czwarta - uduchowienie, a piąta - pracaŻeby żonglerka się udała konieczne jest skupienie i idealna równowaga. 



Dodatkowo ważne jest z czego zrobione są piłeczki. Ta z napisem "praca" zazwyczaj jest z gumy. Nawet jak upadnie to odbije się od ziemi bez większego uszczerbku. Cztery pozostałe natomiast są zrobione ze szkła - bardziej lub mniej kruchego. Gdy taka piłeczka wypadnie z równowagi to w najlepszym wypadku  uderzając o ziemię zarysuje się, ale w najgorszym rozbije na drobne kawałeczki i nie uda się już jej naprawić.

Bardzo ważne jest więc utrzymanie równowagi, a gdy nieszczęśliwie już ją stracimy to powinniśmy przede wszystkim chronić nasze "szklane piłeczki".

sobota, 14 lipca 2012

Ja. Złodziej.

Miało być ostro i wulgarnie, ale w międzyczasie trochę ochłonąłem. Odnoszę wrażenie, że przedsiębiorcy w Polsce traktują wszystkich, a przede wszystkim własnych klientów jak złodziei.


Wczoraj dostaliśmy z Domi od naszego operatora komórkowego (Orange) upomnienia w sprawie zapłaty rachunku za telefon. Co ciekawe do upływu terminu płatności został jeszcze prawie tydzień, a dodatkowo nigdy nie spóźniamy się z płatnościami (ten też już był opłacony). Zrozumiałbym upomnienia za rachunek "zakiszony" przez miesiąc albo dłużej, ale upominanie grubo przed terminem płatności to trochę za dużo. Myślę, ze wieloletnia przygoda z tym operatorem w naszym przypadku dobiegnie końca.



Dziś natomiast wyskoczyłem z samego rana na zakupy do pobliskiego Reala. Wchodzę sobie do sklepu tak jak zwykle, aż tu nagle słyszę za sobą krzyk ochroniarza, że nie mogę wejść z plecakiem! Jak to nie mogę? Zawsze tak wchodzę i nigdy nikt mnie nie zatrzymywał. Nie widzę też żadnej informacji o takim zakazie. Kątem oka widzę, że inne osoby chodzą po sklepie z plecakami więc "o co kaman"?

Ponieważ nie miałem zamiaru zostawiać rzeczy w szafce, za którą Real nie bierze odpowiedzialności i przede wszystkim nie lubię gdy ktoś próbuje ograniczać moją wolność wystrzeliłem odpowiednią wiązankę do ochroniarza informując go, że jak jeszcze raz ktoś mnie zatrzyma wchodzącego do sklepu i potraktuje na dzień dobry jak złodzieja to będzie to ostatnia moja wizyta w tym markecie. Oczywiście olałem gościa i poszedłem do sklepu tak jak zawsze i tak jak chciałem. Podejrzewam, że jak tak dalej pójdzie to Real straci sporo klientów. Swoją drogą łatwiej schować coś do damskiej torebki, niż do plecaka, a nie słyszałem, żeby ktokolwiek zabraniał kobietom nosić torebki.

W prawie jest tzw. domniemanie niewinności, czyli dopóki ktoś nie udowodni Ci winy powinieneś być traktowany jak osoba niewinna. Widać w naszych polskich przedsiębiorstwach jest inaczej. Nie traktują ludzi jak źródło dochodu i własnego utrzymania tylko zakładają, że każdy chce ich oszukać i okraść. Pięknie.

A skoro my sami siebie tak traktujemy to jaki wizerunek kreujemy poza granicami Polski?

czwartek, 12 lipca 2012

Sałatka z selerem naciowym

Seler naciowy nie jest popularnym warzywem, choć ma bardzo ciekawy smak i nadaje się do wielu potraw. Wczoraj, przygotowując małą imprezkę z okazji moich urodzin, zrobiłam bardzo szybką i oryginalną w smaku sałatkę. 



Składniki:
seler naciowy
rodzynki
jabłko
wędzony żółty ser
majonez
ziarna słonecznika
pestki dyni
ziarenka sezamu
szczypta soli i pieprzu do smaku


Wykonanie:
Łodygi selera umyć i pokroić, jabłko umyć, obrać i pokroić w kostkę. Dodać rodzynki (jeśli są twarde, namoczyć na chwilę w gorącej wodzie) i drobno pokrojony (lub starty na tarce o dużych oczkach) żółty ser. Nasiona uprażyć na patelni (sezam dodać na sam koniec). Wszystko razem wymieszać, dodać majonez, doprawić solą i pieprzem.

poniedziałek, 9 lipca 2012

Karteczki na dobry początek dnia

Każdy lubi obudzić się i otwierając powieki zobaczyć coś miłego, coś co naładuje go pozytywną energią i sprawi by ten nowy dzień był lepszy niż dobry.


Ostatnio postanowiłem przygotować kilka karteczek z pozytywnymi myślami i co rano dawać Domi jedną z nich. I tak od kilku dni Domi otwiera oczy, a na półeczce koło łóżka znajduje karteczkę, która wywołuje uśmiech na jej twarzy, który z kolei wywołuje uśmiech na mojej twarzy. I tak metodą kuli śniegowej wszyscy dookoła rozpoczynają kolejny wspaniały dzień.



Swoją drogą podobno w taki sposób można programować ludzkie zachowania, ale o tym może innym razem.

Tak na marginesie czy Wy też tak macie, że:

Słońce nabiera swego blasku dopiero w momencie, gdy otwieracie szeroko oczy.

niedziela, 8 lipca 2012

Drylowanie już od rana. Wiśnie. Drylownica. Rowery. Odkrycie.

Dziś trafił nam się wyjątkowo intensywny dzień. Jak to mawia klasyk: "na kaca najlepsza praca". Poprzedniego wieczora zwalniałem butelki, żeby pospuszczać wino... żeby mieć miejsce na nową produkcję. 


O 5 rano jakoś mi się wstało i zabrałem się za drylowanie 10kg  wiśni. Jednym rzutem nastawiłem nalewkę, zamroziłem dwa opakowania wiśni "na przyszłość" i zrobiłem sok w sokowniku. Drylowanie bez odpowiedniego sprzętu jest mordęgą, ale na szczęście sprzęt się znalazł :)


Domi zarządziła też uporządkowanie i skatalogowanie soków i konfitur w słoikach. Musiałem więc przygotować odpowiednie etykiety.


Dzień leciał jak szalony. A tu trzeba jeszcze pójść z dziećmi na obiecane wesołe miasteczko i poświętować rocznicę ślubu :)


Po południu postanowiliśmy wyskoczyć z dziećmi na rowery i tu spotkała nas niespodzianka. Mieszkamy od 6 lat w tym miejscu i dopiero teraz odkryliśmy świetny zakątek "tuż pod naszym nosem". Przejechaliśmy przez Las Kabacki i postanowiliśmy sprawdzić trasę na Powsin. Okazało się, że jest tam świetne miejsce do zrobienia pikniku. A kawałek dalej natknęliśmy się na pola otoczone ze wszystkich stron ścianami lasu. I tam właśnie usłyszeliśmy CISZĘ. Taką ciszę jakiej jeszcze nigdy nie słyszałem w Warszawie. Rewelacja. To w połączeniu z pięknie rosnącymi przy drodze słonecznikami naprawdę potrafi zregenerować człowieka i oderwać od "warszawskiego wyścigu".

Jest długo jasno więc może któregoś dnia w nadchodzącym tygodniu znów się tam wybierzemy.



Ps. Nazbierało mi się trochę tematów, ale pewnie poczekają na gorszą pogodę, kiedy będzie trzeba naładować się pozytywną energią. A na razie polecam ładowanie baterii przy pomocy cieplutkich promieni słonecznych, intensywnej zieleni roślin i ciszy jeżeli macie takie miejsca, gdzie można się w niej zanurzyć.

poniedziałek, 2 lipca 2012

Sok truskawkowy - sokownik

Ceny truskawek z tygodnia na tydzień rosną. Zastanawiam się czy to sygnał kończącego się sezonu na te owoce czy tez wpływ "paniki" zasianej przez media. W każdym wypadku jeżeli ktoś planuje zaangażować się w produkcję jakichś ciekawych rzeczy z tych owoców to już ostatni dzwonek.

My w tym roku postanowiliśmy zrobić:
  • sok
  • wino
  • 2 rodzaje konfitury
Do produkcji soku wykorzystaliśmy oczywiście sokownik. Do sokownika (8l) zapakowałiśmy:
  • 5 kg truskawek
  • 1 kg cukru (jak ktoś lubi mniej słodkie to można dać mniej; nawet 250g)
Wyszło nam z tego ok 6 słoików soku.

Standardowo do najniższej części nalaliśmy wody, środkowa czekała sobie na wyciśnięty sok, a do koszyka na górze nałożyliśmy truskawek warstwowo obsypywanych cukrem. Truskawki wcześniej oczywiście porządnie wypłukaliśmy w wodzie, ale nie obrywaliśmy już szypułek.




Po kilkunastu minutach gotowania z sokownika zaczął spływać słodziutki czerwony sok, którym na bieżąco napełnialiśmy słoiki. Pełnie słoiki zakręcaliśmy i odwracaliśmy do góry dnem w celu zawekowania, aż do wystygnięcia.



W trakcie gotowania, gdy truskawki zmiękną można je trochę "podusić" tłuczkiem do ziemniaków. Zabawę kończymy gdy truskawki zblakną, a sok z sokownika przestanie spływać.

Jak ktoś się skusi na taki sok własnej roboty to życzę słodkiej degustacji :)

Przy okazji Beata Pawlikowska na swoim fanpage na facebooku dodała świetną "żółtą karteczkę". Po jej obejrzeniu od razu nabiera się poczucia sensu produkcji domowych wyrobów.



niedziela, 1 lipca 2012

Znajdź czas dla siebie!

Dom - Praca,  Dom - Praca,  Dom - Praca,  Dom - Praca... Tak wygląda codzienność większości ludzi. Przy czym najczęściej w pracy wykonujemy zadania związane z realizacją celów i marzeń właściciela firmy, a w domu nadrabiamy zaległości w zadaniach względem bliskich. Wszystko jest wykonywane prawie automatycznie, wiemy co i kiedy powinno zostać zrobione, nie ma tam miejsca na spontaniczność.

Czy pamiętacie kiedy ostatnio zatrzymaliście się samochodem czy wysiedliście z autobusu lub tramwaju bo przez szybę zauważyliście coś ciekawego, coś pięknego? Zazwyczaj stwierdzamy "o jakie to fajne" i jedziemy dalej.



A co by się stało, gdybyśmy się zatrzymali na minutę lub dwie i poświęcili tą chwilę temu co przykuło naszą uwagę? Prawdopodobnie nic złego, a my poczulibyśmy, że kontrolujemy swoje otoczenie, że robimy to co chcemy, że nie jesteśmy niewolnikami zegarka, zobowiązań i otaczających ludzi. 

Moglibyśmy poczuć bryzę swobody, dostrzec otaczający świat z innej perspektywy, zastanowić się nad nim i przede wszystkim nad samym sobą, zastanowić nad tym co jest dla nas naprawdę ważne.

Chwila dla siebie powoduje ładowanie naszej wewnętrznej energii, skłania nas do działania i daje nowe lepsze perspektywy. Polecam tą formę odzyskiwania kontroli nad własnym życiem.