środa, 15 sierpnia 2012

Szukanie rozwiązań, szukanie szans. Historia z hamburgerem i frytkami.

W jaki sposób należy szukać rozwiązań? Czy są takie zagadnienia, których nie można przeskoczyć i które narzucają na nas ograniczenia? Może są, a może nie. Wszystko zależy od naszego nastawienia. Jeżeli stwierdzimy, że czegoś się nie da zrobić, albo, że coś da się zrobić to w każdym przypadku będziemy mieli rację. Od nas tylko zależy, którą "rację" wybierzemy.


Domi wczoraj opowiedziała mi pewną anegdotkę, z jakiegoś felietonu, który przeczytała w gazecie. Autor tego felietonu opisywał swoją pracę jako kelner na  Polach Elizejskich. Pewnego razu do jego restauracji, w której serwowano wykwintne dania przyszła amerykańska rodzina. Usiedli przy stoliku, kelner podszedł do nich, aby przyjąć zamówienie i usłyszał, że rodzina chce zjeść hamburgery z frytkami.  Przyjął zamówienie i poszedł do szefa i mówi, że klienci chcą hamburgera z frytkami, a oni przecież nie mają takich dań u siebie. Szef tylko się uśmiechnął, a następnie polecił kelnerowi "polecieć" do pobliskiego McDonalda i kupić co trzeba. Amerykańska rodzina była oczywiście wniebowzięta i zostawiła sowity napiwek.

To właśnie jest dobre podejście do szukania rozwiązań i do dostrzegania szans tam, gdzie pozornie ich nie ma.

Aby znaleźć swoją szansę, rozwiązanie, wystarczy popatrzeć na daną sytuację pod innym kątem, obejrzeć ją tak jak małe dziecko ogląda swoje zabawki, obrócić ją w rękach, popatrzeć od góry, od spodu, przyjrzeć się bokom.

W tym temacie przytoczę jeszcze cytat z książki, którą ostatnio mam przyjemność czytać:

"Wiara w to, że coś jest niemożliwe, chroni góry przed przenoszeniem. Wierzymy, że gór poruszyć nie można, a ponieważ tak mocno w to wierzymy, nie ważymy się tego robić, a ponieważ się  nie ważymy, nigdy to nie następuje. A przynajmniej nie w naszym życiu."
Hermann Scherer - "Dzieci szczęścia"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz