niedziela, 30 września 2012

Zdrowie w Chinach

Jazda samochodem sprzyja słuchaniu radia. Po raz kolejny w niedzielę trafiliśmy na audycję Beaty Pawlikowskiej, w której opowiada o chińskim podejściu do zdrowia. O tym temacie pierwszy raz usłyszałem od Domi jak czytała "Blondynkę w Chinach".


Z ciekawostek, które utkwiły mi w pamięci to przede wszystkim fakt, że Chińczycy nie chodzą do lekarza jak się już rozchorują lecz chodzą do lekarza wtedy, gdy są zdrowi i własnie po to aby nie chorować. Unikają też wszelkiego rodzaju środków farmakologicznych, unikają współczesnej chemii. Ich lekiem jest odpowiedni sposób żywienia i aktywność fizyczna na świeżym powietrzu. Lekarz zaleca odpowiednie składniki pokarmowe, aby wzmocnić odporność odpowiednich narządów. Jedzenie jest lekiem.

Druga ciekawa sprawa to przekonanie, że człowiek rodzi się z pewną ilością wewnętrznej energii (czakry?), która w ciągu życia się wyczerpuje. Aby minimalizować wyczerpywanie tej energii Chińczycy nie jedzą "surowych" potraw. Jedzenie musi być ciepłe i ma dostarczać energii, a nie zabierać ją na ogrzewanie i trawienie surowych, "zimnych pokarmów".

Same zaś składniki pokarmowe można własnie podzielić na : gorące, ciepłe, neutralne, nawilżające i zimne. Trzeba z nich korzystać umiejętnie w zależności od warunków zewnętrznych.

Planuję bliżej się zapoznać z tajnikami tradycyjnej medycyny chińskiej i opartej o nią "Kuchni Pięciu Przemian". Zobaczymy co z tego wyjdzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz