sobota, 27 października 2012

Dzieci. Najlepsi nauczyciele.

Natknąłem się dziś na świetny fragment w książce MJ DeMarco "Fastlane milionera":

"Wejdź do przedszkola i zapytaj dzieci, ile z nich potrafi śpiewać. KAŻDE podniesie rękę. Zapytaj tę samą grupę ludzi o to samo 13 lat później. Tylko kilka rąk będzie w górze. Co się zmieniło? Dzieci w przedszkolu wierzyły, że potrafią śpiewać, ponieważ  nikt im nie powiedział, że nie potrafią".


Co więc ogranicza nas w robieniu tego na co mamy ochotę, przed realizacją marzeń? Czyżbyśmy to byli my sami i nasza dorosłość?

Coraz częściej stwierdzam, że małe dzieci są doskonałymi nauczycielami. Uczą nas tego co najważniejsze, tego o czym zapomnieliśmy dorastając i przesiąkając cywilizacją. Zachłanności życia, zachłanności poznawania, odwagi działania.

Obserwujmy dzieci... i uczmy się jak żyć.

wtorek, 23 października 2012

Marynowane gąski

Ostatnio dostaliśmy cały koszyk pięknych gąsek. Były ich dwa rodzaje: zielone i szare. 
Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie je zamarynować.


Gąski należy oczyścić, włożyć do dużej miski i zalać ciepłą wodą z dodatkiem soli. Zostawiamy je na jakiś czas w takiej kąpieli. Jeśli grzyby mają na sobie dużo piasku lub ziemi, należy je moczyć dłużej. Następnie miękką szczoteczką lub gąbką czyścimy gąski, a później kilka razy płuczemy zimną wodą, aby pozbyć się piasku.


Następnie gąski należy dwukrotnie ugotować. Zielone gąski (które mają żółtą barwę) gotujemy dłużej (gotowałam około 15 minut), a gąski szare krócej (około 10 minut), gdyż są delikatniejsze. Za drugim razem ugotowałam je już razem, około 10 minut. Do wody można dodać odrobinę octu, żeby grzyby nie straciły koloru. Gotowe gąski nakładamy do wyparzonych słoiczków.


I przygotowujemy zalewę: 2,5 l wody, 1/2 l octu, 6 łyżek cukru i szczypta soli. Wszystko razem zagotowujemy i gorącą zalewą zalewamy grzyby. Nie dodawałam żadnych przypraw, ale myślę, że śmiało można dodać np. gorczycę, a może nawet czosnek. Sama następnym razem na pewno nieco mocniej przyprawię grzybki. 


Po zalaniu gąsek zakręcamy słoiki i stawiamy do góry dnem. Zostawiamy do ostygnięcia.



sobota, 20 października 2012

Etykiety. Naklejki na sok winogronowy.

W tym roku nie robiliśmy soku z winogron i tym samym nie było okazji do zrobienia etykietek na sok. Ale... na prośbę jednej z czytelniczek "Wolnego tempa" postanowiłem takie etykietki przygotować :)

Wynik poniżej:

I szablon do druku:


Postaw na zmianę!!!

Jest weekend. Jest oddech :) Myślę, ze niedługo czeka mnie duża zmiana. Wygląda, że może to być zmiana na gorsze (jeśli nie na "fatalne"), ale jak to już wielokrotnie pisałem:

Trzeba się cieszyć zmianą. Zmiana jest twoją dobrą przyjaciółką, dzięki której możesz się rozwijać, odkrywać nowe nieznane lądy oraz zdobywać nowe skarby i bogactwa.


Bardzo często trzeba też zrezygnować z tego co już się ma i opuścić bezpieczną przystań. Ale... jak trudne jest zostawienie czegoś nad czym pracowało się miesiące lub nawet lata. Jakim to przepełnia lękiem...

Z drugiej strony:

Robienie ciągle tego samego i oczekiwanie odmiennych od dotychczasowych rezultatów jest totalną głupotą.

Jeżeli więc obecna sytuacja nie jest tym do czego dążysz:

Postaw na zmianę!
I powiedz sobie:

Jeśli nie ja to kto?!!

Nie bój się popełnianych błędów, bo dzięki nim tylko zyskujesz, zdobywasz odpowiednie doświadczenie, które jest największym skarbem. Ci, który są na tej samej drodze przed tobą również napotykali takie same przeszkody. A dzięki sile jaką zdobyli pokonując przeciwności mogli dotrzeć właśnie tam, gdzie są teraz.

wtorek, 16 października 2012

Określanie swoich celów. Ćwiczenie.

Wczoraj skończyłem czytanie "Planuj i bogać się" i dręczy mnie pewna myśl:

Czy wiem co aktualnie jest moim celem? Czy wiem po co pracuję? Po co wynajmuję swój czas?

Boję się odpowiedzi bo czuję, że zmierzam w kierunku "dożycia kolejnego miesiąca", a moim celem jest spłata kredytów czyli defacto zrobienie dobrze akcjonariuszom banku. A moim celem powinno być dobro moje, a nie banków. Najlepsze jest to, że wolałbym mieszkać w wolnostojącym domu, a nie w zamkniętej klatce jaką jest mieszkanie w bloku. O co więc chodzi? Po co to robić? I czy jest oprócz tego coś jeszcze?


We wspomnianej książce znalazłem coś czego po drobnej modyfikacji, rozszerzeniu i doprecyzowaniu chciałbym spróbować. Jest to ćwiczenie przekształcające marzenia w cele. Trzeba sobie zadać pytanie jak wyglądałoby moje wymarzone życie. Ponieważ jest to bardzo otwarte pytanie lepiej wspomóc się np. takimi pytaniami:

  • Gdzie mieszkam? Jak wygląda mój dom lub domy?
  • Jak wygląda moje zdrowie? Jak o nie dbam?
  • Czym się zajmuję? Gdzie pracuję? Skąd biorę środki na życie?
  • Gdzie i jak spędzam czas wolny? Gdzie jeżdżę na wakacje? W jaki sposób podróżuję?
  • Jak wygląda moja rodzina? Czym zajmują się najbliższe osoby?
  • Jak wyglądają moje relację z innymi ludźmi? Ilu mam przyjaciół? Jak często i w jaki sposób się z nimi spotykam?
  • i najważniejsze... ile mamy wtedy lat!
Jeżeli już to określimy to odpowiedzi na te pytania staną się naszymi celami. Teraz wystarczy opracować plan jak dojść do każdej z tych rzeczy? 

Według mnie warto tu zastosować metodę "dziel i zwyciężaj". Ponieważ określiliśmy datę kiedy to wszystko chcemy osiągnąć dzielimy czas do tego momentu na pół i określamy co w tym momencie uda nam się zrealizować ponownie odpowiadając na te pytania. Później znów dzielimy nasz czas na pół i powtarzamy czynność. Takie "ćwiartkowe" cele powinny być stosunkowo bliskie (osiągalne z) naszej obecnej sytuacji i powinniśmy zaplanować kroki jakie podejmiemy by dotrzeć do pierwszej ćwiartki.

Można też bardzo ogólnie określić sposób przejścia z "ćwiartki" do "połówki" i z "połówki" do całości czyli naszego wymarzonego życia. Oczywiście za jakiś czas można wrócić do tych planów i je poprawić oraz dostosować do zmieniających się warunków otaczającego nas świata.

Bardzo podobne ćwiczenie robiłem na szkoleniu po konkursie "Grasz o staż" w PwC i chyba czas na rewizję  swojego postrzegania różnych spraw.

Ćwiczenie warto wykonać z żoną, mężem lub partnerem życiowym. W końcu to ma być Wasza  wspólna, wymarzona przyszłość.

czwartek, 11 października 2012

Jak obrać dynię?

Moje pierwsze starcie z dynią wiązało się ze sporym dylematem dotyczącym twardej skórki. Próby obrania większego kawałka warzywa nie przynosiły żadnych rezultatów. W końcu udało mi się odkryć skuteczny i łatwy sposób na pozbycie się skórki.

Dynię należy przekroić na pół, wydrążyć nasiona i całość pokroić na mniejsze kawałki. 


Następnie za pomocą noża lub obieraczki do warzyw obieramy skórkę.
 Nie powinno to sprawiać to większych trudności.


Obrane kawałki wystarczy umyć pod bieżącą wodą i są już gotowe do krojenia.


Dynia jest świetnym składnikiem zup, ciast i placuszków.
 Można również robić z niej przetwory: marynaty, marmolady. 
Jest bogatym źródłem karotenu.


niedziela, 7 października 2012

Jak sprawdzić czy miód jest fałszywy?

Już po raz trzeci planuję przygotować miód pitny. W związku z tym postanowiłem napisać kilka słów o sprawdzaniu fałszywych miodów. Proste i szybkie testy jakie możemy wykonać to:

  • Upuszczenie kropli miodu na gładką powierzchnię. Prawdziwy miód nie będzie się toczył (Domi porównuje to do kropli wody na obrusie plamoodpornym :P). 
  • Gdy weźmiemy łyżkę miodu i wlejemy ją z powrotem do słoika powinna się utworzyć górka, a nie dołek.
  • Prawdziwy miód po jakimś czasie się krystalizuje.
  • Uwagę należy również zwrócić na miód, który wlewany ciągnie się jak nitka bo to oznacza, że prawdopodobnie został sfałszowany syropem owocowym lub ziemniaczanym.



Miód zafałszowany przez dodanie skrobi można rozpoznać gotując łyżkę miodu w szklance wody, a następnie dodając do niego dwie krople jodyny. Jeżeli mieszanka zabarwi się na czarno lub niebiesko oznacza to fałszerstwo skrobią.

A co do soków owocowych. W dzisiejszym świecie wygrywa ten, kto produkuje więcej i taniej. Nic dziwnego, że pszczelarze "pomagają" pszczołom podsuwając im pod ule soki owocowe czy wręcz zwykły cukier! Takie miody nie mają w sobie takich właściwości jak te od pszczół pracowicie zbierających nektar/pyłki z roślin, ale pszczelarze się bogacą. Osobiście myślę, że dziś ciężko znaleźć "niepodrasowane miody" w sklepie, a nawet bezpośrednio u pszczelarzy.

I sama krystalizacja. Miód jest płynny, ale tylko zaraz po jego zebraniu. Im więcej czasu upływa od jego zebrania tym bardziej powinien on być skrystalizowany. Widziałem gdzieś informację, że miód zebrany w danym roku już w okolicach listopada powinien się krystalizować. Jeżeli się nie krystalizuje to albo jest fałszywy, albo pszczelarz za bardzo i wielokrotnie go podgrzewał właśnie w celu uzyskania płynnej konsystencji. 

A każdy wie, że podgrzewanie miodu powyżej 40 stopni Celsjusza zabija w nim jego właściwości bakteriobójcze.

Cóż tym razem i ja zabiję te właściwości bo planuje sycić miód :P 

sobota, 6 października 2012

Pięć Przemian. Zaskoczenie.

Ostatnio pisałem, że planuję zapoznać się z dietą Pięciu Przemian. Wczoraj dotarła do mnie książka opisująca ten temat. Na razie jestem po lekturze kilku stron i muszę powiedzieć, że spotkało mnie spore zaskoczenie. Spodziewałem się książki podobnej do innych pozycji "dietetycznych", a znalazłem opis "właściwego" podejścia do życia i samego siebie. Opis bardzo zgodny z tym co ja myślę o otaczającym nas świecie i postrzeganiu samych siebie :)



Na dwóch stronach (a przeczytałem ich na razie 6 :P) znalazłem tyle cytatów poruszających różne tematy i motywujących do działania  że praktycznie powinienem przepisać/zacytować tu całość. Zostawię jednak coś na później, a dziś przedstawię Wam małą próbkę:

"Ważne jest też nauczenie się odmawiania, jeżeli ktoś proponuje ci, żebyś zrobił coś lub zachował się w sposób, który tobie nie odpowiada. To "nie" to absolutnie nie jest kłótnia z kimkolwiek, a twoje prawo do wyrażenia swojego zdania. Nie usprawiedliwiaj się, dlaczego masz inne zdanie, albo dlaczego nie masz ochoty czegoś zrobić."
Barbara Kuligowska-Dudek "Gotowanie według Pięciu Przemian"

Ja sobie czytam, a Domi wzięła się od razu do działania i zrobiła dziś pyszną zupę z dyni :) - oczywiście wg Pięciu Przemian.