sobota, 23 marca 2013

Docinanie drewna w Leroy Merlin. Trzeba sprawdzać.

W zeszłym tygodniu kupiłem kawałek drewna w Leroy Merlin i od razu dociąłem go na wymiar. Drewna potrzebowałem, żeby oznaczyć miejsce pod konstrukcje drewnianą, którą chcę zbudować między kuchnią i pokojem.


Kupiłem drewno, zamocowałem do posadzki i resztę czyli układanie paneli, malowanie ścian itp. zostawiłem majstrowi. Wczoraj majster zakończył prace i wszystko wygląda rewelacyjnie, ale tak przypadkowo zmierzyłem przymocowaną do podłogi belkę i co się okazało...

Belka wycięta na wymiar jest o 2 cm krótsza niż zamówiłem. Co ciekawe kupiłem 2 sztuki drewna i jedna była taka jak chciałem czyli 184cm, a druga ta którą zamocowałem 182cm (ehh te prawa Murphy'ego).

Konkluzje są dwie. Po pierwsze za bardzo ufam ludziom. Po drugie kupując coś należy sprawdzać, sprawdzać i jeszcze raz sprawdzać. Leroy Merlin niestety zawiodło moje zaufanie. Musze sobie wbić do głowy, że:

Kontrola jest najwyższą formą zaufania.

Mam nadzieję, że będę mógł dopasować jeszcze rozmiary docelowego materiału na konstrukcje do miejsca, które mam na podłodze.

piątek, 15 marca 2013

Powtarzające się przyciąganie okazji i dobra.

Chyba wszystkim znana jest przypowieść o człowieku, który modlił się o wygraną w loterii. Po bardzo wielu modlitwach wygrana nie przychodziła, a człowiek zaczął biadolić, że Bóg go nie słucha. W tej chwili Bóg nie wytrzymał i swoim boskim głosem zadał człowiekowi jedno pytanie: "Czy kupiłeś choć jeden los w tej loterii?"


Ciekawy jestem czy też tak macie. Wszystko co ważne zawsze przychodzi dokładnie wtedy, gdy jest to potrzebne. Wystarczy tylko być czujnym i obserwować swoje otoczenie, nie blokować spływającego ze wszystkich stron dobra. U mnie ta zasada potwierdza się co chwilę.

Kończę studia, będę musiał szukać pracy. 
Ciach. Dostaje telefon od kolegi ze studiów.

Zamierzam kupić mieszkanie.
Ciach. Dostaje podwyżkę, która daje mi zdolność kredytową.

Wyjazd wakacyjny odwołany ze względu na konieczność realizacji zadań w pracy.
Ciach. Pojawia się okazja w późniejszym terminie, a wyjazd jest jednym z najlepszych na jakich byłem.

Będziemy mieli dziecko, potrzebujemy auta.
Ciach. Pojawia się odpowiednia  okazja.

Bez ciśnienia, bez szukania, bez proszenia, łagodnie, płynnie, ze spokojem, samo z siebie, z otoczenia.

Teraz też czuje, że tak jest. Że Bóg podsuwa mi okazje według moich potrzeb. Muszę tylko uświadomić sobie co to wszystko oznacza i gdzie jest moja kolejna wygrana.

Być może to tylko kwestia nastawienia...

niedziela, 3 marca 2013

Ramen. Rosół z szybkowara. Przepis.

Niektórzy wiedzą, że jestem ogromnym fanem mangi oraz anime Naruto. To opowieść o świecie, w którym o bezpieczeństwo ludzi dbają wojownicy ninja, shinobi. Jednym z nich jest właśnie tytułowy Naruto. Jest on strasznym głodomorem, a jego ulubioną potrawą jest ramen. Byłem strasznie ciekawy co to jest i jak smakuje. Na tradycyjne japońskie szans raczej nie mam, zupki chińskie, które są niby substytutem tego dania to jakaś tragedia więc postanowiłem spróbować zrobić własne.


Ramen to po prostu rosół z makaronem i różnymi dodatkami. My postanowiliśmy zrobić go w szybkowarze  na bazie mięsa kaczki.

2 piersi z kaczki umyć i pokroić
30 dag żołądków z kurczaka umyć
4 duże marchewki pokroić w plastry
1 pietruszka pokroić w plastry
2 łodygi selera naciowego pokroić
1 mała cebula obrać i opalić lekko nad ogniem
4 ziarenka ziela angielskiego

Wrzucić przygotowane składniki do 6 l szybkowaru i zalać wodą. Szybkowar zamknąć i postawić na ogniu do zagotowania (gwizdka). Od chwili zagotowania gotować 20 min na małym ogniu.

W między czasie ugotować makaron i kilka jajek na twardo.

Gdy wszystko jest gotowe rosół podajemy w miseczce serwując dużą ilość dodatków z rosołu, makaron i jajka przekrojone na pół. Doprawiamy całość solą, koperkiem lub świeżą natką pietruszki.

Smakuje rewelacyjne.

Jajka w rosole przypomniały mi w smaku barszcz jaki jemy na Wielkanoc u babci Marysi :)