środa, 1 maja 2013

Zdobycz z nocnej wyprawy

Przeprowadzki to niezła dżungla. W ciągu ostatnich tygodni natknąłem się na takie ilości oszustów, że nie mogę uwierzyć, iż taka kumulacja jest możliwa. Co prawda jedną ścianę mam zalaną (mieszkanie nie jest na ostatnim piętrze), a w drugiej mam wyrwę, która jest pozostałością po "specjalistach" od montażu kuchni z Ikea, ale przeprowadzka zbliża się wielkimi krokami.

Czeka mnie jeszcze jeden wielki wysiłek konstrukcyjny, a mianowicie ścianka/wyspa między pokojem, a kuchnią zbudowana z belek. Może wymyślamy, ale w dobie globalizacji i produkcji masowej stwierdziliśmy, że w domu musi być jakiś element unikalny. Coś co będzie sercem mieszkania i będzie świadczyło o jego indywidualności.

Nie wiem ile mi zejdzie z konstrukcją, ale na pewno zyskam przy tym trochę ciekawych doświadczeń i umiejętności. Będę miał też satysfakcję, że zrobiłem to sam. Mam nadzieję, że za kilka dni będę mógł się podzielić rezultatami.

W każdym razie belki, które ostatniej nocy przywiozłem do Warszawy wyglądają potężnie...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz