sobota, 6 lipca 2013

Chodzić jak Steve Jobs. Boso i z pomysłem.

Czytam ostatnio książkę mówiącą o "prostocie". W dużej mierze przytaczany jest w niej Steve Jobs i jego podejście do prowadzenia biznesu. To mi przypomniało o bardzo charakterystycznym ekscentryzmie tego człowieka, a mianowicie o chodzeniu wszędzie boso. Podobno tylko w zimie można było go zmusić do ubrania obuwia, którym zazwyczaj były sandały.

Takie chodzenie na bosaka jest bardzo ciekawym doznaniem. Daje poczucie niesamowitej swobody, nieskrępowania, a zarazem twardego "stąpania po ziemi". Z drugiej strony w naszym kraju pozwalając sobie na taki wybryk ludzie patrzą na ciebie jak na wariata, jak na kogoś, kto zachowuje się nieobyczajnie.

Kilkukrotnie porwałem się na takie chodzenie na bosaka po korporacyjnych korytarzach. Od razu opuszcza Cię "sztywność" i czujesz, że możesz zrobić wszystko, co tylko uznasz, że jest tego warte.

Może też dlatego na wakacjach czujemy euforię, "pełnię mocy" i przypływ genialnych pomysłów? Często przecież wtedy chodzimy na bosaka po złocistych piaskach plaży lub soczystej zieleni trawy.

A co do zimy i chodzenia w sandałach to znane jest powiedzonko:

"Słuchaj go, a w zimie będziesz chodzić w sandałach."

Ciekawe, kogo słuchał Jobs? Bo i ja z chęcią posłuchałbym tego człowieka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz