niedziela, 7 lipca 2013

Niestandardowe wentylki

W zeszłym roku podczas wakacji byliśmy nad Bałtykiem. Urlop zaplanowaliśmy pod namiotami bo dzięki temu można bardzo dynamicznie wybrać termin takiego wyjazdu (widzisz, że jest dobra pogoda to pakujesz się i jedziesz) i jest to niesamowita frajda dla dzieciaków. Zabraliśmy ze sobą rowery i to własnie z nimi było najwięcej przygód.

Z jednej strony wyjazd jak to zwykle u nas bywa był dość spontaniczny, z drugiej strony rozważałem od dawna zabranie rowerów na dachu i nawet planowałem zakup np. zapasowych dętek :) Ostatecznie jednak zakupu nie zrobiłem i zgodnie z prawami Murphy'ego w czasie jednej z wycieczek poszła mi dętka.

Co ciekawe w Helu nie ma sklepu rowerowego więc nie było łatwo. Sklejanie nie pomagało na długo biorąc pod uwagę dodatkowe obciążenie jakim był fotelik dla dziecka itp. Ostatecznie znaleźliśmy serwis w Jastarni, gdzie poinformowano mnie, że mam bardzo niestandardowe, trudno dostępne i drogie wentylki i że z wielką chęcią rozwiercą mi obręcze kół do odpowiedniego "standardu". I na tym można by zakończyć, ale...




W tym roku nauczony zeszłorocznymi doświadczeniami postanowiłem się przygotować i skoczyłem do Decathlona po nowe opony i dętki. Miałem silne postanowienie rozwiercenia wszystkich obręczy kół do "odpowiedniego standardu" i możecie mi uwierzyć, że stanąłem jak wryty widząc swoje "niestandardowe wentylki" zalegające masowo półki sklepowe. Cóż jednak nie były chyba tak niestandardowe i trudno dostępne. Okazało się, że nie są też wcale drogie (11zł).

W każdym razie już śmigamy sobie bezpiecznie i bardziej przyjemnie bo oponki wymieniłem w naszych rowerach na węższe.

Ps. Na ostatnim zdjęciu moja zarośnięta, "wakacyjna" gęba.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz