sobota, 14 września 2013

Tajemnica złodzieja czasu.

Mało casu, kruca bomba, mało casu...

Zauważyliście ze z wiekiem czas coraz szybciej ucieka. Niby zegarki wciąż chodzą tak samo, niby doba ma wciąż 24h, a czasu jest coraz mniej. Okazuje się, że to problem naszego postrzegania, a właściwie niepostrzegania rzeczywistości. Ludzie mają naturalną zdolność wyrabiania nawyków, a jak już taki nawyk wyrobimy to nasz mózg widząc znajomą sytuację przełącza nas w tryb automatyczny, tryb oszczędzania energii, tryb uśpienia w postrzeganiu rzeczywistości. I mamy pstryk... 5, 10, 15 minut minęło, a my nawet nie wiemy kiedy.

A wiadomo z wiekiem nawyków jest coraz więcej więc i czas działania w trybie automatycznym jest dłuższy,

Bardzo łatwo zauważyć te nawyki jeżdżąc znaną trasą samochodem. Nie zwracamy uwagi na znaki, jeździmy na pamięć. Jeździmy zawsze po tych samych pasach ruchu. Ja na przykład po rozpoczęciu roku szkolnego i wioząc dzieciaki do przedszkola usilnie ustawiam się na drodze tak jakbym miał ominąć przedszkole, a później zastanawiam się po cholerę tak robię, przecież to bez sensu.

A co jeżeli w pracy też włączają się automatyzmy? Może przy pracy na taśmie byłoby to wskazane, ale w tym coraz bardziej wypierają ludzi automaty i roboty. A przy pracy zindywidualizowanej, wymagającej abstrakcyjnego, twórczego myślenia? Co jeżeli automatyzmy włączają się przy tzw. przerywnikach: sprawdzenie maila, kawka, przejrzenie portali internetowych, przełączanie kontekstu między kilkoma drobnymi lub mniej drobnymi zadaniami?

W takim wypadku jedyną metodą walki ze złodziejem czasu jakim jest automatyzacja naszych nawyków jest wprowadzanie zmian i rozbudzanie naszego uśpionego, rozleniwionego umysłu.

I niech ktoś mnie przekona, że zmiany są złe.