sobota, 30 listopada 2013

Jak pokochać się z sąsiadem?


Muszę wyskoczyć do sklepu na weekendowe zakupy. Wchodzę do windy wciskam "-1" i uderza mnie myśl: "Ciekawe co tym razem zastanę na dole?". Mimowolnie zaciskam pięści. Samochód w garażu podziemnym stoi jednak jak stał. Tym razem obyło się bez niespodzianek.


Przyglądam się relacjom ludzi z pokolenia naszych rodziców i młodszym pokoleniom urodzonym po roku 1980. Różnica jest ogromna. Ci starsi, żyją ze sobą w przyjaźni, szanują się nawzajem, pomagają sobie. Chyba najważniejszy jest właśnie szacunek.

Ale wrócę do garażu. Kilka tygodni temu spotkałem sąsiada, który palił papierosy w garażu podziemnym. Ze względów bezpieczeństwa jest tam zakaz palenia, więc poinformowałem go o tym fakcie. Oczywiście mnie olał i stwierdził, że siedzi w swoim samochodzie i pali w samochodzie (szczegół, że drzwi miał otwarte, a samochód stał w garażu). Ponieważ grzeczna rozmowa nie poskutkowała poprosiłem ochronę osiedla o zapoznanie tego sąsiada z obowiązującymi przepisami. No i się zaczęły dziwne rzeczy w garażu.

Raz znalazłem na samochodzie puste butelki po wódce, raz ktoś majstrował przy wycieraczkach, a jeszcze innym razem zastałem szyby zaklejone "karnymi kutasami". Tylko czekać, aż poluzuje mi śruby przy kołach. Zastanawiam się czy ten człowiek zdaje sobie sprawę z konsekwencji tego co robi. Na pewno jest świadomy faktu, że tym samochodem przewożę rodzinę.

W pierwszej chwili miałem masę wspaniałych pomysłów akcji odwetowych (może, któregoś razu opiszę te pomysły :P) szczególnie, że człowiek ten zostawia w garażu opuszczone szyby w swoim samochodzie. Ale stwierdziłem, że nie będę się zniżał do jego poziomu - BYDLAKA.

Zobaczymy co dalej z tego wyniknie, ale mam silne postanowienie załatwienia tej sprawy w sposób "inteligentny", z szacunkiem i tak, aby wyprostować relacje - choć nie liczę na to co wypracowało pokolenie naszych rodziców. Cóż mamy trochę inne czasy.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz