sobota, 8 lutego 2014

Rozkosze All Inclusive


All Inclusive wydaje się być czymś komfortowym. Daje poczucie luksusu. Ma powodować, że poczujemy się lepiej.

A powoduje, że czujemy się gorzej, a przynajmniej Ci z nas którzy taki sposób wypoczynku serwują sobie rzadko i do tego nie mają silnej woli.


Śniadanko. Hmmm. Paróweczki, pieczone kiełbaski, jajeczniczka na boczku, serek biały. Bierzesz je wszystkie bo co się będą marnować. A poza tym i tak płacisz kupę kasy za pobyt więc Ci się należy. Po tym drink, winko lub browarek. A co!!

Może później jakiś basenik i obowiązkowo leżaczek.

Obiad. Zjem to mięso w sosie. Do tego sałatka,ziemniaczki. A wezmę też tego fileta z suma bo nigdy nie próbowałem tej ryby. Dorzucę też stertę pierogów ruskich. Bo lubię.

Z restauracji ciężko wyjść. Brzuch ciąży. Ale w końcu za to zapłaciłem. Zaleje trochę mocniejszych procentów i będzie spoko. Znieczulimy się.

Oooo. Teraz to tylko się przespać. Bo kolacją też dołożymy do pieca, a później wieczór. Wypoczętym trzeba być no i napić się trzeba.

I tak mija dzień i drugi, a może i siódmy. A z każdym dniem czujemy się coraz bardziej zmęczeni, ciężcy i chorzy. Dziwne bo miał być to wypoczynek.

Wracamy. Nasze gniazdko witamy słowami: "Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej". W domu możemy odpocząć i odchorować nasze "All Inclusive". Pozostaje jeszcze jedna rzecz. Waga. Stan +5kg. A wystarczyłoby zachować trochę rozsądku i silnej woli.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz