Przejdź do głównej zawartości

Rozdepcz tego ślimaka!

Są obślizgłe i mają jasną, wręcz białą muszlę (ale tylko czasem). Lubią wychodzić w miejscach, gdzie ludzie wybierają się na spacery. I jest ich na ścieżkach coraz więcej. Są niebezpieczne więc musisz je rozdeptać. Nie ma innego wyjścia.


Tyle, że to wszystko to nieprawda. No może oprócz tego deptania. Bo jak tu nie nadepnąć drania?

Ostatnio rzadko pojawiam się w rodzinnych stronach, ale "święta" to doskonały powód na wyjazd z zatłoczonej Warszawy. A jak święta to zazwyczaj przejedzenie. A na przejedzenie najlepszy jest spacer. I tak też zrobiliśmy.

Wybór padł na gruntową ścieżkę wśród nadrzecznych łąk prowadzącą do budowanego "miasteczka sitarzy". Ścieżka na pierwszy rzut oka wydawała się zupełnie pusta lecz zapuszczając się na nią coraz głębiej zauważyliśmy, że nie jesteśmy sami. Wręcz przeciwnie stało się bardzo tłoczno.

Na naszej ścieżce spotkaliśmy dziesiątki jeśli nie setki ślimaków. Małych, wyluzowanych i żyjących wolnym tempem osobników, których mottem życiowym jest: "Po co się śpieszyć? Trawa przecież nie ucieknie :)". Pewnie, że nie ucieknie. Ludziom też większość rzeczy nie ucieka, a lecą "na łeb, na szyję" i nie dostrzegają niczego dookoła. I tracą na tym.

Domi swoim zwyczajem zaczęła "ratować" napotkane ślimaki delikatnie ściągając je z drogi i odkładając na listki, ale po pierwsze maluchów było za dużo, a po drugie po co ściągać je z wybranej ścieżki? Przecież one idą sobie tam, gdzie chcą i tak szybko jak tego potrzebują.

Niestety spotkaliśmy też wiele ofiar. Leżały z pękniętymi skorupami rozwleczone na ścieżce. Fakt ślimaków było dużo, ale nie na tyle dużo, żeby nie dało się ich ominąć. Osoby idące tą ścieżką wcześniej musiały być po prostu sadystami i głupcami. To było przecież życie, a życie wcale nie jest tak powszechne jak nam się wydaje. Fakt na naszej Ziemi życie jest, ale rozglądając się wszędzie dookoła wszystkie planety są zimne, twarde i martwe. Szanujmy więc życie szczególnie, gdy nie stanowi ono dla nas zagrożenia.

A ze ślimakiem proponuje pogadać: "Ślimak, ślimak pokaż rogi...".

Komentarze

  1. Jak byłam mała to też zbierałam ślimaki :)

    http://sweet-cherry-lady.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty z tego bloga

Marynowane gąski

Ostatnio dostaliśmy cały koszyk pięknych gąsek. Były ich dwa rodzaje: zielone i szare.  Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie je zamarynować. Gąski należy oczyścić, włożyć do dużej miski i zalać ciepłą wodą z dodatkiem soli. Zostawiamy je na jakiś czas w takiej kąpieli. Jeśli grzyby mają na sobie dużo piasku lub ziemi, należy je moczyć dłużej. Następnie miękką szczoteczką lub gąbką czyścimy gąski, a później kilka razy płuczemy zimną wodą, aby pozbyć się piasku. Następnie gąski należy dwukrotnie ugotować. Zielone gąski (które mają żółtą barwę) gotujemy dłużej (gotowałam około 15 minut), a gąski szare krócej (około 10 minut), gdyż są delikatniejsze. Za drugim razem ugotowałam je już razem, około 10 minut. Do wody można dodać odrobinę octu, żeby grzyby nie straciły koloru. Gotowe gąski nakładamy do wyparzonych słoiczków. I przygotowujemy zalewę: 2,5 l wody, 1/2 l octu, 6 łyżek cukru i szczypta soli. Wszystko razem zagotowujemy i gorącą zalewą zalewamy grzyby. Nie

Suszenie malin.

Podczas ostatniego pobytu w Biłgoraju dostaliśmy wspaniałe maliny, pomidory, jabłka i szczaw :) Po sukcesie z suszeniem grzybów i jabłek w specjalnej suszarce wpadłam na pomysł wysuszenia malin.  Opłukane owoce rozłożyłam na suszarce i włączyłam ją na kilka godzin. Oczywiście w taki sam sposób można wysuszyć je w piekarniku, w niskiej temperaturze i najlepiej na termoobiegu. Wieczorem przełożyłam wysuszone maliny do miseczki, żeby jeszcze dodatkowo doschły. Suszone maliny świetnie sprawdzają się jako dodatek do herbaty w czasie przeziębień, grypy, anginy i zapalenia oskrzeli. Napar z takich malin jest bardzo dobrym środkiem napotnym i pomaga przy gorączce. Wczoraj Mariusz testował je w herbacie i stwierdził, że są pyszne :) Dodatkowo suszone maliny można dodawać do musli lub domowych zbożowych batoników.  Zapakowane do pojemniczka owoce czekają na zimne jesienne i zimowe wieczory. A tymczasem w suszarce suszą się pomidory. Zalane oliwą z ziołami będą dos

Suszony serek babci Marysi - wielkanocny przysmak

Jak już wcześniej pisałem zbieramy różne przepisy od naszych babć. U mnie w rodzinie na tradycyjne wielkanocne śniadanie zjada się barszcz(zalewajkę), którym zalewa się pokrojone ma małe części chleb, różne mięsa, kiełbasy, jajka i bardzo charakterystyczny suszony ser biały. Ser o którym piszę jest wyjątkowy w smaku i warto poznać tajemnicę jego przygotowania. Zacznijmy może od niezbędnych składników: 1 kg sera białego (najlepszy jest tłusty, ale można zrobić wersję light) 4 jajka sól Za pomocą łyżki lub widelca rozdrabniamy ser,... ...dodajemy jajka, doprawiamy według uznania solą... ... i mieszamy... ... aż uzyskamy gładką, jednolitą konsystencję. Na talerzu rozkładamy złożoną na pół pieluchę (można użyć gazy, ale wcześniej należy ją porządnie wypłukać i wygotować, aby pozbyć się gorzkich dodatków wyjaławiających). Na tak przygotowaną pieluchę wykładamy naszą mieszaninę... ... i dokładnie zawijamy. Należy uważać, żeby na górze nie znalazł się, żaden węzeł, bo