sobota, 7 czerwca 2014

Owoce morza nie dla Polaka czyli "ryba z północy"

Kurde! Żałuję, że nie strzeliłem fotki! Bo mógłbym pokazać jak powinno wyglądać i jak wyglądało w rzeczywistości. I do tego kosztowało 45zł! sic! 

Piąteczek. Nie jestem specjalnie tradycyjny w zakresie jedzenia ryb w ten dzień, ale Domi stwierdziła, że ma ochotę na kalmary. To poszliśmy na kalmary, a że chcieliśmy ogarnąć coś na szybko wybór padł na north fish. Zamówiliśmy dwa "royal boxy" i czekaliśmy, czekaliśmy, czekaliśmy.

Zdecydowanie nie było szybko.

I zdecydowanie nie czuliśmy się "royal".

Przyjmująca zamówienie odnosiła się do klientów z agresją i lekceważeniem, a reszta personelu ruszała się i mówiła jakby ugrzęźli w smole. I wszystko na oczach menadżera, który powinien dbać o morale zespołu i prawidłową obsługę klienta.

Nie pominę też faktu, że przy płaceniu dostałem ostrzeżenie(od tej agresywnej), że jak już dostanę kubek do swojego "boxa" to żebym przypadkiem nie próbował robić dolewek napoju. Nie miałem takiego zamiaru, ale jak to usłyszałem poczułem się jakbym był jakimś pieprzonym oszustem-złodziejem.

Nasuwają mi się słowa: "To jest Polska, nie elegancja-Francja".

OK. Po 15 minutach czekania pojawiły się pudełeczka, a w nich jakieś ochłapy, Było ich mało(ledwo zakrywały dno tego mikropudełeczka) i były dosłownie "zmasakrowane". Nie oszukiwałem się, że będzie to wyglądało jak na zdjęciu ofertowym, ale to co dostałem przeszło wszelkie granice.

Teraz myślę, że powinienem oddać to i zażądać zwrotu kasy.

Jak dla mnie to była pierwsza i ostatnia wizyta w north fish.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz