sobota, 9 sierpnia 2014

Kiedyś się bałem i nie robiłem. Teraz się boję i robię czyli wyznanie złodzieja...


Tak to brzmi jak spowiedź złodzieja. Ale tym złodziejem tym jest bardzo szczęśliwy człowiek. Właściwie to jest on byłym złodziejem. Bał się, nie robił i kradł swój czas, swoje życie, swoje szczęście. Teraz też się boi, ale robi to co go uszczęśliwia, wypełnia swój czas tym co powoduje, że czuje się spełniony. Realizuje swoją misję dla tego świata. Dla tej chwili. 


Kim był ten człowiek?

Skupiał się na potrzebach. Mieszkać gdzieś trzeba. Wziął więc kredyt na ciasne mieszkanie. Cena: trzydzieści lat w niewoli banku. Jeść coś trzeba. Kredyt trzeba spłacać. Robił więc to co mu kazali bo dostawał za to pieniądze. Do pracy trzeba jakoś dojechać. Daleko. 30 kilometrów. Kupił więc samochód. Kolejny kredyt. Trzeba więcej pracować. Robić to co niekoniecznie cię interesuje. I zaspokajać kolejne potrzeby.

Co się stało?

Niektórzy mówią, że się odważył. Ale tak nie jest. On nadal się boi. Zrobił jednak krok w kierunku który przyciągał go jak magnes. Który błyszczał na horyzoncie i mroził serce strachem. Zrobił krok. Pokonał lenistwo. Okiełznał strach i uczynił go swoim sojusznikiem. Najbliższym przyjacielem. Głosem rozsądku we wspaniałej przygodzie, którą w tamtej chwili zaczął nazywać "prawdziwym życiem".

Kim jest teraz?

Jest szczęśliwy. Ma gdzie mieszkać bo mimo strachu zaczął robić to o czym marzył, to co go interesuje. Sprawił, że praca stała się zabawą. I dzięki temu nie przepracuje już ani jednego dnia. Kupił samochód. Ale nie po to by jeździć do pracy. Jeździ na wakacje. Częściej niż inni. I jeździ na plac zabaw. Swój plac zabaw. Plac zabaw, który sam stworzył. Którym się opiekuje. Dba o niego i go pielęgnuje. I sprawia mu to przyjemność. Bo robi to co chce.

Nie jest już złodziejem.

Wystarczająco nakradł. I wystarczająco dużo za to zapłacił. A zapłacił swoim czasem. Latami marazmu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz