wtorek, 25 listopada 2014

Czytając książki jednocześnie zyskujesz i tracisz


Książki są tradycyjnym nośnikiem informacji. Dziś to brzmi dziwnie bo nośnik informacji bardziej kojarzy nam się z informatyką i Internetem, ale czytając książki zawsze nabywasz jakieś informacje. A czy zadajesz sobie sprawę co wtedy tracisz?


Czytając nabywasz nową wiedzę

Nabywanie wiedzy jest oczywiste w przypadku podręczników i poradników. Ale i literatura piękna nas wiele uczy. Poznajemy nowe miejsca, nowe kultury, a nawet nieświadomie często uczymy się rzeczy podręcznikowych np. fechtunku, obsługi wędki, a nawet negocjacji z ukochanym/ukochaną. Zawsze czytając czegoś się uczysz. W najgorszym przypadku nabywasz wiedzę, że już nigdy więcej nie dotkniesz danej książki. Na szczęście takie pozycje szybko są rozpoznawane przez czytelników i lądują na śmietniku grafomanii.

Z pewnością tracisz też wtedy czas

Mniej oczywiste są straty, ale szybko można dojść do tego, że czytając poświęcamy swój czas. Najcenniejszy czas. Wszystko jest ok jeżeli czytanie jest przerywnikiem na zdobycie nowej wiedzy, którą można wykorzystać w rzeczywistym życiu. Problem zaczyna się, gdy z jednej książki przechodzimy w drugą, a zdobytą wiedzę marnujemy i nie wykorzystujemy jej do poprawiania swojego otoczenia i świata.

Zaszczepianie punktu widzenia autora

Gorsze jest jednak to, że tracimy część swojego punktu widzenia. Nabywając wiedzę, nabywamy też subiektywne spojrzenia na świat danego autora. Czasem się z nim zgadzamy i zmieniamy swoje myślenie, a czasem nie bo autor poprzedniej książki wpłynął na nas mocniej. Tylko nieliczni są na tyle odporni, że są w stanie obronić się przed tym wpływem. Ale Ci najczęściej po prostu nie czytają.

Przykłady, przykłady, przykłady

Najfajniej widać "zaszczepianie" w przypadku "trylogii Grey'a", gdzie czytelniczki, "panie domu" utożsamiają się z szarą myszką zdominowaną seksualnie przez tytułowego bohatera. Można sobie wyobrażać co się teraz dzieje nocami w domach czytelniczek E. L. James :) Na mnie dla odmiany mocno wpłynęły książki Kiyosakiego i choć dzisiaj nie do końca się z nim zgadzam i uważam jego myślenie za nieco infantylne to nie mogę zaprzeczyć jego ogromnego wpływu na moje myślenie. Wpływu, który zmieniony przez lata przez innych autorów popycha mnie do przodu i mam nadzieje, że do "lepszego".

Na koniec wpływ na zdrowie

Tak na dobicie trzeba zwrócić uwagę na jeszcze jeden istotny fakt. Czytanie wpływa na nasz wzrok. I to wpływa negatywnie. Czytamy, ślepniemy i musimy wspomagać się szkiełkiem. Z drugiej strony odpowiednio dobrane okulary są sexy więc zyskujemy zainteresowanie płci przeciwnej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz