niedziela, 7 grudnia 2014

Czy małe klasy w szkole są lepsze


Do niedawna uważałem, że małe klasy są bardzo dobre. Nauczyciel może przecież przeznaczyć więcej czasu na uczenie poszczególnych dzieci. Okazuje się jednak, że zbyt małe klasy robią dzieciakom krzywdę i wcale nie sprzyjają zdobywaniu wiedzy.


Optymalna wielkość klasy

Badania wskazują, że optymalna wielkość klasy to od 18 do 24 uczniów. Poniżej i powyżej tego zakresu dzieciaki mają gorsze wyniki w nauce. I nie jest ważne czy chodzą do "ekskluzywnej", prywatnej szkoły czy też zwykłej publicznej.

W mniejszej łatwo zostać zdominowanym

W klasach mniejszych niż 18 osób uczniowie mogą w prosty sposób zostać zdominowani przez jednego "przebojowego" dzieciaka. Tracą wtedy własne zdanie i bezmyślnie podążają za przywódcą "stada".

W mniejszej trudniej o dyskusję

Małe klasy onieśmielają( szczególnie, gdy jest się w burzliwym wieku szkolnym). Trudniej wzbudzić w nich dyskusję, bo w małej grupie człowiek jest bardziej wyeksponowany. Dodatkowo im mniej osób tym mniej punktów widzenia i tym mniejsza szansa na wyjście poza schematy myślowe.

W większej panuje chaos

Z kolei w klasach większych niż 24 osoby panuje zbyt duży chaos. Nauczycielowi ciężko przebić się przez rozbawione towarzystwo, które z minuty na minutę coraz bardziej się nakręca. Zaczyna pracę z mniejszą grupą zaszufladkowanych zdolnych "wybrańców", a niepokorna reszta traci.

Małe, kameralne i ekskluzywne wcale nie są lepsze

Trzeba jasno powiedzieć. Małe i ekskluzywne klasy robią dzieciakom tyle samo krzywdy co te przepełnione. Wybierając szkołę dla swojego dziecka trzeba szukać złotego środka, który zapewni im odwagę życiową, otwartą dyskusję i poszukiwania nowych rozwiązań.



Ps. Zainspirowane informacjami odkrytymi w książce Malcolma Gladwella "Dawid i Goliat".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz