niedziela, 1 marca 2015

Tampony, śniadanie i przeciekanie



ŚNIADANIE PRZY TELEWIZJI ŚNIADANIOWEJ TO RZECZ NORMALNA. ALE JAK JUŻ PUSZCZAJĄ REKLAMY TO WSZYSCY POWINNI ODŁOŻYĆ KANAPKI I SKUPIĆ SIĘ NA SPOTACH. REKLAMY TRZEBA OGLĄDAĆ, A NIE PRZY NICH JEŚĆ.

NIEDZIELNE KANAPKI 

Sobota. Dzieci łaskawie odpuściły nam telewizor. Włączamy więc program śniadaniowy. A na śniadanie u nas "niedzielne kanapki". Odświętne. Starannie przygotowane. Świeże pieczywo, masełko, soczysta wędlina, plasterki ugotowanego jajka, plasterki ogórka kiszonego. A na całość położona odrobina ketchupu i posypany starty na drobno ser. Kanapkowy slow food. Pyszności.

PRZERWA NA REKLAMĘ

W programie następuje standardowa przerwa na reklamę. No dobra jemy śniadanie. Nie wstajemy jak większość telewidzów żeby zająć się czymś innym. Wcinamy kanapki. Mieszanka smaków wprawia nas w doskonały nastrój. W sumie dla mnie wszystko co z ketchupem musi być dobre. W telewizji pojawia się reklama tamponów. Pani łagodnym głosem opowiada o swoich comiesięcznych przypadłościach i chwali jak to w nocy nic jej nie przecieka. Niestety umysł nie słyszy słowa "nie" i wizualizuje przeciekanie. Nie razi mnie to zbytnio więc kończę swoją kanapkę. Niesmak w głowie jednak pozostaje.

GŁUPTASY

I wtedy sobie uświadamiam. OK. Telewizja śniadaniowa jest do tego, żeby jeść przy niej śniadanie. Ale reklamy nie są po to żeby przy nich jeść. Są po to, żeby je w ciszy i skupieniu oglądać. Głuptasy. Jak można było o tym zapomnieć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz