niedziela, 14 czerwca 2015

Zosia samosia czyli portret Polaka


Przedwczoraj przed rozprawą w KIO relaksowałem się czytając książkę. Wstrząsnęło mną jedno zdanie, jedna myśl. Niby oczywista. Ale póki ktoś inny nie wbije ci jej do głowy jesteś na nią ślepy.

"(...)ważniejsze od ciężkiej pracy jest mądre i efektywne wykorzystanie swoich i zewnętrznych zasobów, szans, możliwości"

Kurde jak to pięknie scharakteryzowało większość Polaków (w tym mnie). Przecież u nas "każdy sobie rzepkę skrobie". Problem w tym, że w dzisiejszych czasach to nic nie daje. Działając samodzielnie przegrywasz. Bez zaufania, bez pracy zespołowej nic nie osiągasz.

Dobre pomysły lądują w szufladzie bo pracując samemu ciężko zabrać się za nowy projekt. A jak jakimś cudem zabierzesz się za niego to zapał bez wsparcia ze strony innych szybko się wypala. Wyznaczony cel przybliża się przecież tak okropnie wolno.

Szybkość działania ma ogromne znaczenie. Pracując w zespole działasz szybciej bo motywują cię inni, ale dzięki nim możesz też zrównoleglać pracę, robić kilka rzeczy na raz. Jednak my Polacy wszystko wiemy najlepiej, wszystko robimy najlepiej i zawsze twierdzimy: po co mam płacić komuś za coś co mogę zrobić przecież sam. I robisz sam. Zabiera ci to dużo więcej czasu, dużo więcej pieniędzy. Marnujesz urlop bo to tradycja, że urlop zamiast na wypoczynek wykorzystuje się na prace remontowe. Niby oszczędzasz, a jednak tracisz.

Jak się przeprowadzaliśmy 2 lata temu stare mieszkanie planowaliśmy pod wynajem. Wymagało ono gruntownego remontu. Oczywiście zgodnie z naszą narodową dewizą zabrałem się za to sam. Majster przecież na pewno coś spieprzy i zedrze ze mnie jak za mokre zboże. Remont zamiast 2-3 tygodni trwał grubo ponad rok. Rok przez który płaciłem czynsz za to mieszkanie i wysokie (frankowe) raty kredytu. Gdybym oddał tą pracę komuś innemu, pewnie zgodnie z przewidywaniami zdarłby ze mnie, ale koszt remontu zwróciłby się po 2-3 miesiącach. Ale nikt nie mówił, że Zosia samosia jest mądra.

Najgorsze jest to, że takie długo otwarte tematy męczą. Męczą fizycznie bo marnujesz na nie urlopy, weekendy i wieczory po pracy. Ale męczą też psychicznie bo masz ciągle w myślach, że jest jakaś niezałatwiona sprawa, jest coś do zrobienia. To zżera od środka.

A wystarczyłoby tak jak w przytoczonym zdaniu rozejrzeć się za zewnętrznymi zasobami, możliwościami i szansami. My jednak mamy głęboko zakorzenioną wiarę, że prawdziwą wartością jest ciężka praca. Nie jest. Tylko głupcy pracują ciężko. Ważny jest rezultat.

Najlepsze jest to, że mój "notesik" z pomysłami do zrealizowania puchnie. A ja ciągle odkładam realizacje na "jutro" bo mi samemu brakuje czasu. Muszę wbić w końcu sobie do głowy, że tylko zrealizowany pomysł niesie ze sobą wartość i że sam nie dociągnę niczego do końca.

Patrząc z perspektywy na Zosie samosie dochodzę do wniosku, że to jest powód dla którego my Polacy mimo wrodzonego sprytu i inteligencji nie brylujemy ze swoimi przedsięwzięciami na świecie. Jak jedna osoba może przeciwstawić się i konkurować z zespołami.

Zmienić to możemy tylko obdarzając ludzi zaufaniem. Ale to jest tak cholernie trudne...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz