sobota, 15 października 2011

W zdrowym ciele zdrowy duch

Przy okazji zakupów w hipermarketach zazwyczaj kupuje się rzeczy nadmiarowe. My jeździmy zazwyczaj z listą, ale i tak nie ustrzegamy się przed " niezbędnymi dodatkami".



Dziś padło na drążek rozporowy.

W domu ciężko zebrać się do jakiejś aktywności fizycznej. Czasem porobię pompki, czasem porozciągam ekspander, ale brakuje mi czegoś bardziej systematycznego. Co do aktywności "pozadomowej" ostatnio zapisałem się na capoeirę, ale na razie czekam na start grupy.



Taki drążek może być dobrym rozwiązaniem w domu. Przechodząc przez drzwi zawsze mogę się zawiesić na drążku i wykonać przy okazji jakieś ćwiczenie. Dodatkowo może to pozytywnie wpłynąć na mój bolący w ostatnim czasie kręgosłup - początkowo nawet nie pomyślałem o tym w kontekście drążka.

Jest jesień i trochę się obawiam pogorszenia stanu mojej aktualnej wagi (spadek o 12-13kg od początku roku), dzięki której odczuwam od kilku miesięcy znaczną poprawę samopoczucia i przede wszystkim odporności.

Wierzę, że zwiększenie aktywności pozwoli utrzymać mi ten stan do wiosny.

Domi równolegle zaczyna wprowadzać potrawy oparte na kaszy jaglanej - to też może nam pomóc. Wczoraj zrobiła z niej w połączeniu z odrobiną warzyw kotlety. Rewelacja! W smaku jak mielonczaki :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz