sobota, 30 listopada 2013

Jak pokochać się z sąsiadem?


Muszę wyskoczyć do sklepu na weekendowe zakupy. Wchodzę do windy wciskam "-1" i uderza mnie myśl: "Ciekawe co tym razem zastanę na dole?". Mimowolnie zaciskam pięści. Samochód w garażu podziemnym stoi jednak jak stał. Tym razem obyło się bez niespodzianek.

niedziela, 24 listopada 2013

Twój cel jest zbyt prosty


Czy można być tak ograniczonym, żeby marzyć za mało? Czy można wyznaczać sobie zbyt proste cele? Niestety najczęściej tak właśnie jest. A gdy zbyt mało chcesz to nie oczekuj, że ktoś da Ci więcej. Pogadajmy o kasie...

czwartek, 21 listopada 2013

Ziemniaki i kapusta - kolebka cywilizacji

"Nie było by cywilizacji gdyby nie kapusta i ziemniaki" - tak stwierdził kiedyś w żartach mój kuzyn. Ale coś musi w tym być. Ziemniaki jemy do wszystkiego. Są w zupach, drugich daniach, sałatkach, wszędzie. A kapusta? Bez kapusty nie byłoby niczego. Nie wyobrażam sobie Polski bez bigosu, bez kapuśniaku.

Powtórzę: "Nie było by cywilizacji gdyby nie kapusta i ziemniaki", ale ostatnio coraz częściej stwierdzam, że z cywilizacją za chwilę nie będzie prawdziwej kapusty i ziemniaków. 


wtorek, 19 listopada 2013

Rozgrzewająca herbata, czyli to co najlepsze w zimowy wieczór

Na dworze jest coraz chłodniej i nawet nieśmiałe promienie słońca nie dają już ciepła. Wieczory są coraz dłuższe, a prognozy pogody zapowiadają opady śniegu. To idealny czas na ciepłą herbatę. Najlepiej z dodatkami. Cytryna, imbir i miód wzmacniają organizm i działają rozgrzewająco. Na zimę są idealne.



poniedziałek, 18 listopada 2013

W jedną niedzielę możesz zmienić bardzo wiele

Niedziela. Budzisz się. Za oknem zimno, ponuro, mokro i zapewne nudno. Nic nadzwyczajnego nie może się przecież zdarzyć. Pozostaje czekanie na koniec weekendu i obserwowanie facebooka z coraz większą ilością obrazków informujących o tym fakcie. 

Jednak w głowie nie ma spokoju.  Coś jest nie tak. Nerwowo przebierasz nogami bo jest coś do zrobienia. Jeszcze nie wiesz co, ale za chwilę sie dowiesz. Bo to już w tobie jest.

niedziela, 17 listopada 2013

Moja prawda o tym czego szukacie w Internecie

Otwiera się przeglądarka. W polu adresu pojawiają się kolejne literki wstukiwane szybkimi ruchami palców na klawiaturze. Wyświetla się blog. 

Pik, pik, pik. Po kablu szybkimi kropelkami płyną sobie dane. Pik, pik, pik. Płyną sobie, a gdzie dopłyną tam mogą już zostać. Są przecież tak łatwo dostępne, są tak łatwe do zabrania, łatwo zmieniają właściciela, są przecież za darmo, są mieszkańcami Internetu. Po co jednak na tą stronę wchodziłem?

sobota, 16 listopada 2013

Głowa za szklanymi drzwiami korporacji

Od lat pracuję w korporacji. Ona rośnie i rośnie, połyka lub depcze wszystkich, którzy staną jej na drodze lub też wydają się smakowitym kąskiem. Ot typowa korpo.

Idąc po naszym "nowym" budynku przechodzi się obok wielu drzwi, przeszklonych drzwi. Możesz sobie zajrzeć przez szybę i zobaczyć co robią Twoi współ-korpo-pracownicy. Często widzisz czy czy faktycznie coś kodują, czy scrollują fejsa, czy nawalają w piłkarzyki (tak robią u mnie) czy też oglądają "pornole" lub inne tego typu youtube'owe uciechy. Snujesz się więc takim korytarzem, a ilością pozdrowień przez szybę (niczym papież) sprawdzasz swoją pozycję w strukturze firmy. Wiadomo im więcej popleczników tym łatwiej pozycjonować i materializować swoje cele. Ale w sumie to nie o tym chciałem tym razem pisać. Może poszaleję w tym temacie za kilka dni.

Wrócę więc do spacerku po korytarzu, gdzie oprócz pokoi/openspace'ów są również drzwi do salek konferencyjnych. Drzwi są oczywiście przeszklone co dla mnie jest totalna głupotą, bo zazwyczaj w takich salach często omawia się i prezentuje strategiczne kierunki i decyzje firmy. 

Jednak tym razem w salce odbywało się szkolenie. A moją uwagę przykuł projektor i wyświetlony bardzo prosty rysunek głowy uchwycony z profilu. Byłem pewien, że już go kiedyś widziałem. Byłem pewien, że pochodzi z jednej z książek biznesowych o innowacyjnym i elastycznym podejściu do biznesu (musicie wiedzieć, że od dłuższego czasu zaczytuje się takimi pozycjami). Jednak za cholerę nie mogłem sobie przypomnieć z jakiej książki pochodziła głowa.

W sumie trochę się zdziwiłem widząc tego typu prezentację u siebie w firmie, typowej korporacji, czyli bycie o dość dużej bezwładności i bardzo dużej sztywności organizacyjnej. Ale w sumie korpo to tak naprawdę zlepek wielu mniejszych firm pływających pod wspólną banderą i wspólnym generałem. Możliwe więc, że mój okręt (dział, pion) nie jest wcale aż tak reprezentatywny i w innych miejscach sztywność i bezwład są mniejsze (choć szczerze w to wątpię).

Ale wracając do głowy. Sprawa bardzo mnie intrygowała przez wiele dni. Czego takiego uczyli się na szkoleniu moi współ-korpo-pracownicy? Postanowiłem przekartkować swoją dość dużą biblioteczkę, aż w końcu znalazłem! 

Książka zupełnie nie pasowała mi do dużej, sztywnej firmy. Bardziej kojarzyłem ją ze sprytnymi start-upami, które budowane są przez małe grupy bardzo zdolnych ludzi. A sama książka to: "Tworzenie modeli biznesowych. Podręcznik wizjonera". Bardzo, bardzo inspirująca lektura w bardzo ciekawej i innowacyjnej formie graficznej.

Czyżby korporacje dojrzewały do większej elastyczności? Może przekonam się o tym na własnej skórze.


piątek, 15 listopada 2013

Test na wiodącą półkule mózgu

Dziś od brata dostałem ciekawego linka pod którym znajduje się test badający wiodącą półkulę mózgu. Z samymi półkulami powiązane są pewne cechy, którymi charakteryzują się nasze działania. Co ciekawe mi wyszło po równo, a wykazane cechy muszę uznać za mocno trafione i pasujące do mojej osoby :)

Taka równowaga bardzo mi się podoba i pokazuje, że mam zarówno ścisły umysł jak i zacięcie artystyczne. Zupełnie jak Steve Jobs :)

Dominice wiodąca wyszła prawa z kreatywnością i chaosem na czele :P


poniedziałek, 11 listopada 2013

Eksperyment z zarządzaniem czasem

W zeszłym tygodniu trochę eksperymentowałem z zarządzaniem swoim czasem. Postanowiłem, że ze swojej listy zadań będę wybierał jedno najważniejsze i będę je realizował, aż do końca bez przerywania i zmiany kontekstów.

I wiecie co zauważyłem? Mimo, iż nie robiłem wielu rzeczy na raz moja lista zadań bardzo szybko się zmniejszała i miałem poczucie kontroli nad tym co robię. Pod koniec dnia mogłem jasno powiedzieć w konkretach co udało się osiągnąć, a czego jeszcze nie. Wcześniej przy równoległym robieniu wielu rzeczy i przerywaniu/zmianie kontekstu pod koniec dnia zastanawiałem się: "co ja do cholery dziś zrobiłem? nie mogę tego jasno określić!".


A co najciekawsze. Zadania, które planowałem zrealizować w jakimś określonym czasie realizowałem dużo szybciej i wydawało mi się, że mam jeszcze masę czasu do spożytkowania :)

Chyba trzeba w sobie wyrobić nowy nawyk i stosować tą zasadę na codzień. Swoją drogą ludziom na wyrobienie nawyku potrzeba średnio 66 dni (jednym mniej, innym więcej). To dosyć dużo, ale warto świadomie inwestować czas w coś co przynosi nam pożytek i przenosi nas na wyższy poziom ludzi sukcesu.