Przejdź do głównej zawartości

Szał na belgijskie frytki


Frytki - temat rzeka, na który pewnie można by było napisać książkę. Frytki z fast foodów, które zawsze wyglądają tak samo i pewnie niewiele mają wspólnego z ziemniakami. Frytki z małych barów na dworcach, grube i oblepione tłuszczem. I frytki domowe, usmażone tak, jak się najbardziej lubi, we frytownicy lub garnku, a nawet na patelni.

Ostatnio w Polsce pojawiła się nowa moda - belgijskie frytki. Do tej pory jakoś niespecjalnie mnie interesowały. Ubóstwiałam nasze domowe frytki, smażone w garnku i zajadane z keczupem lub czosnkowym sosem. Ale dzisiaj nasze maluchy, przymusowo zamknięte w domu z powodu choroby, zażyczyły sobie frytek. I nagle pomyślałam, że sprawdzę na czym polega fenomen belgijskich frytek.


Po godzinie szperania na internetowych stronach miałam mniej więcej pojęcie co i jak. Tyle, że nie miałam w domu specjalnych ziemniaków, oleju z orzeszków ziemnych ani termometru do mierzenia temperatury oleju. A jednak w niczym mi to nie przeszkodziło :) Doszłam do wniosku, że cały efekt opiera się głównie na podwójnym smażeniu. Z ułańską fantazją postanowiłam zrobić to zachwalane wszędzie cudo, z postanowieniem, że jeśli nie będzie zjadliwe, wyląduje w koszu na śmieci, a ja nigdy więcej się za nie nie wezmę.

Zaczęłam oczywiście od obrania i dokładnego umycia ziemniaków.


 Następnie pokroiłam je w dość grube słupki i zalałam zimną wodą. Moczyły się około 15 - 20 minut.


Po tym czasie dokładnie osączyłam je na durszlaku i zostawiłam, aż obeschły z wody.


Teraz czas na olej. Rozgrzewałam go na oko, ale osobom, które nie czują się pewnie w kuchni i nie znają "zachowań" oleju na pewno pomoże termometr. Temperatura oleju przy pierwszym smażeniu powinna mieć około 120-140 stopni Celsjusza. Sprawę na pewno ułatwia też frytownica :)


Po 8 minutach smażenia wyjęłam frytki i zostawiłam na sicie, aby obciekły z oleju. Można je też rozłożyć na papierowych ręcznikach, które wchłoną tłuszcz. Frytki mają być blade!


Następnie rozgrzałam mocniej olej. Prawidłowo powinien mieć temperaturę 180 - 190 stopni Celsjusza. Ponownie wrzuciłam frytki i smażyłam około 3-4 minut, aż uzyskały piękny złocisty kolor. Wyjęłam je i ponownie osączyłam z tłuszczu na sicie.


Później wystarczy nieco posolić (jeśli lubicie) i wyłożyć frytki na talerz.
Nie mam pojęcia ile mają wspólnego z oryginałem, ale wyszły chrupiące z wierzchu 
i mięciutkie w środku. 
 Najlepsze są ponoć z majonezem i tak właśnie je zjadłyśmy :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Marynowane gąski

Ostatnio dostaliśmy cały koszyk pięknych gąsek. Były ich dwa rodzaje: zielone i szare.  Stwierdziliśmy, że najlepiej będzie je zamarynować. Gąski należy oczyścić, włożyć do dużej miski i zalać ciepłą wodą z dodatkiem soli. Zostawiamy je na jakiś czas w takiej kąpieli. Jeśli grzyby mają na sobie dużo piasku lub ziemi, należy je moczyć dłużej. Następnie miękką szczoteczką lub gąbką czyścimy gąski, a później kilka razy płuczemy zimną wodą, aby pozbyć się piasku. Następnie gąski należy dwukrotnie ugotować. Zielone gąski (które mają żółtą barwę) gotujemy dłużej (gotowałam około 15 minut), a gąski szare krócej (około 10 minut), gdyż są delikatniejsze. Za drugim razem ugotowałam je już razem, około 10 minut. Do wody można dodać odrobinę octu, żeby grzyby nie straciły koloru. Gotowe gąski nakładamy do wyparzonych słoiczków. I przygotowujemy zalewę: 2,5 l wody, 1/2 l octu, 6 łyżek cukru i szczypta soli. Wszystko razem zagotowujemy i gorącą zalewą zalewamy grzyby. Nie

Kody na jajkach

Niedawno oglądałem w telewizji program kulinarny, w którym prezenterki pokazywały potrawy z jajek.  Przy okazji wspomniały o kodach na jajkach, które przyjmują na pierwszym miejscu wartości od 0 do 3. Postanowiłem to sprawdzić szczególnie, że twierdziły, iż te z 0 są najlepsze, a te z cyfrą 3 nie powinny być spożywane przez ludzi. Szybko poleciałem do lodówki. Zawsze braliśmy jajka "ze średniej lub wyższej półki" więc pomyślałem, że nie powinno być źle. Najpierw otworzyłem opakowanie, których cena w hipermarkecie należała do średniego pułapu. Spodziewałem się tam kodu rozpoczynającego się od 1 lub 2. Ku mojemu zaskoczeniu ujrzałem 3. Następnie sprawdziłem "droższe" opakowanie. Tu po poprzednim rozczarowaniu spodziewałem się 1, ale niestety na skorupce zobaczyłem 2. Postanowiliśmy, że przy najbliższym pobycie w Biłgoraju zaopatrzymy się w świeże wiejskie jaja. Tak też zrobiliśmy. Jaja te miały zupełnie inny zapach i smak. Przy nich te z hipermarketu po pros

Suszony serek babci Marysi - wielkanocny przysmak

Jak już wcześniej pisałem zbieramy różne przepisy od naszych babć. U mnie w rodzinie na tradycyjne wielkanocne śniadanie zjada się barszcz(zalewajkę), którym zalewa się pokrojone ma małe części chleb, różne mięsa, kiełbasy, jajka i bardzo charakterystyczny suszony ser biały . Ser o którym piszę jest wyjątkowy w smaku i warto poznać tajemnicę jego przygotowania. Zacznijmy może od niezbędnych składników: 1 kg sera białego (najlepszy jest tłusty, ale można zrobić wersję light) 4 jajka sól Za pomocą łyżki lub widelca rozdrabniamy ser,... ...dodajemy jajka, doprawiamy według uznania solą... ... i mieszamy... ... aż uzyskamy gładką, jednolitą konsystencję. Na talerzu rozkładamy złożoną na pół pieluchę (można użyć gazy, ale wcześniej należy ją porządnie wypłukać i wygotować, aby pozbyć się gorzkich dodatków wyjaławiających). Na tak przygotowaną pieluchę wykładamy naszą mieszaninę... ... i dokładnie zawijamy. Należy uważać, żeby na górze nie znalazł się, żaden węzeł, bo